Szukaj:Słowo(a): książka kucharska dla dzieci

Zajrzałam właśnie do pewnego słynnego zbioru przepisów :-)
Pierwsze wrażenie: bardzo, bardzo, bardzo pozytywne.




więcej): "Puszkkka - najlepsza wegetariańska książka kucharska na
świecie". :-)

Szczególnie spodobał mi się pomysł z przepisami dla dzieci
i oznaczenie ich "żabką" (bo to chyba głowa Kermita, prawda? :-)
[Patrycja, jak możesz tak dzieci odciętą głową straszyć.. ;-)]



Wolisz udko? ;-)

Całość - bardzo "user-friendly".



To fakt.


Wszystkiego za dużo, za małe i bez kontrastu.



Popieram przedmowce:)
Ja nie mam wady wzroku ale po paru sekundach tutaj pieka mnie galy - czytac
strona oczojebna. Polecam umieszczenie gdzies reklamy oklulistow, bo po
spedzeniu na tej stronie wiecej czasu mozna smialo sie do nich udac :)

Idac dalej ... w kartkach po pierwsze wykorzystujesz cudze prace, pomijam
juz fakt bledow js jakie sie tam pokazuja, to samo tyczy sie bajek, o
walidacji juz nie wspominam:

co do reszty kodu to wystarczy juz tylko to i tutaj koncze ....

<div class="moduletable"
   <table border="0" widht="100%" align="center"
        <tr
            <td
                <a
href="index.php?option=com_artbanners&amp;task=clk&amp;id=1"
target="_self"<img
src="http://www.info.e-dziecko.eu/images/banners/babycookbook.gif"
style="border:1px dotted #0AAEEE" vspace="0" alt="Książka Kucharska dla
Najmłodszych" width="468" height="60" /
            </td
        </tr
    </table
 </div

Proszę o przetłumaczenie, wraz z wymową, zdania (do telefonu) "Dzień
dobry,
czy mogę rozmawiać z Teresą". Dla mnie ważne. Powyższa Teresa odjechała
mnie
na dwa miesiące do Italii, Muszę do niej dzwonić ( Tereniu na ile nastawić
żelazko aby uprasować skarpetki lub ile czasu gotować wodę do zalania
kawy)
bo zginę - nie sam niestety - mam dwoje dzieci (25, 27).
Uwaga: To może być nie ostatnia moja prośba.
Pozdrawiam.
JAdam



==============
Jak najzwiezlej to moze byc tak.
PRONTO, SONO (podać imie lub nazwisko, lub jedno i drugie, jezeli temu komus
jest znane) POSSO PARLARE CON TERESA ? (WYMAWIAC "TEREZA"). GRAZIE (WYMAWIAC
"GRACJE").

Będzie to zadanie raczej desperackie (kosztowne ono tez być może). ale jesli
nie masz nic do stracenia, to próbuj (włoska wylewność telefoniczna nie za
bardzo lubi takie konwersacje...)
Andrzej
PS. Skarpetek na razie nie prasuj. Od nieprasowanych się nie umiera, słowo
harcerza. O czasie gotowania wody zapewne milczą książki kucharskie, ale
zapewniam Cię, że jedynie do operacji chirurgicznych wymaga sie nieco
dłuższego jej gotowania.

Andrzej

I o to chodziło. Już bardzo Cię polubiłem! Dzięki.
JAdam

| Proszę o przetłumaczenie, wraz z wymową, zdania (do telefonu) "Dzień
dobry,
| czy mogę rozmawiać z Teresą". Dla mnie ważne. Powyższa Teresa odjechała
mnie
| na dwa miesiące do Italii, Muszę do niej dzwonić ( Tereniu na ile
nastawić
| żelazko aby uprasować skarpetki lub ile czasu gotować wodę do zalania
kawy)
| bo zginę - nie sam niestety - mam dwoje dzieci (25, 27).
| Uwaga: To może być nie ostatnia moja prośba.
| Pozdrawiam.
| JAdam
==============
Jak najzwiezlej to moze byc tak.
PRONTO, SONO (podać imie lub nazwisko, lub jedno i drugie, jezeli temu
komus
jest znane) POSSO PARLARE CON TERESA ? (WYMAWIAC "TEREZA"). GRAZIE
(WYMAWIAC
"GRACJE").

Będzie to zadanie raczej desperackie (kosztowne ono tez być może). ale
jesli
nie masz nic do stracenia, to próbuj (włoska wylewność telefoniczna nie za
bardzo lubi takie konwersacje...)
Andrzej
PS. Skarpetek na razie nie prasuj. Od nieprasowanych się nie umiera, słowo
harcerza. O czasie gotowania wody zapewne milczą książki kucharskie, ale
zapewniam Cię, że jedynie do operacji chirurgicznych wymaga sie nieco
dłuższego jej gotowania.

Andrzej




znaków:

W tym, że nic innego się nie czyta, bo nie ma takiego przymusu (mówię
ogólnie o czytelnictwie).



Czyli trzeba zrobić przymus. I pałą walić. Żeby czytali. Ale broń Boże nie
Rowling ani Whartona! Za to też pałą. Podwójnie.

Jak się nie zna Pottera czy innego Whartona to
jest się do tyłu i nie ma o czym pogadać w trendi towarzystwie.



To sobie poszukaj innego towarzystwa. Albo przeczytaj. Pottera, mogę z
czystym sumieniem polecić, Whartona nie, bo próbowałem i mnie odrzucało.
8-

Więc jak
Potter pojawił się nawet w sklepach spożywczych to szedł jak woda (żeby
dziecko nie było gorsze), ale normalnych książek nikt nie kupuje.



Hm. Normalnych, powiadasz. Czyli których? Kucharskich? Nieźle idą.

Marek A. Salwa



| a jeszcze lepiej torus. czyli w praktyce cos w stylu kola do roweru

| 1) dzieki, juz sie domyslilem z wzoru na moment bezwladnosci, wiem ze im
| wiekszy tym trudniej rozkrecic i tym trudniej zatrzymac.

| 2) musze rzeczywiscie skombinowac jakis rower i sprawdzic w praktyce

| wiem juz o promieniu ze to funkcja kwadratowa, masa liniowa, a predkosc?
| tzn.obroty? kwadratowa czy liniowa?

ale funkcja czego od czego? proponuje znalesc jakis podrecznik do
mechaniki, tam zwykle jest to zrozumiale opisane i jeszcze sa ladne
rysunki. jezeli chcesz robic ten sprzet i cos z tego rozumiec (a nie
na zasadzie przepisu w ksiazce kucharskiej), to uwazam ten krok za
niezbedny. niestety sam juz nie pamietam tytulow



chodzi o uzycie sily to "przechylenia" zyroskopu, chodzi o fukcje ze jezeli
masa torusa jest 2 razy wieksza to potrzebuje uzyc 2 razy wiekszej sily, ale
jezei jest 2 razy wiekszy promien to juz 4 krotnie wiekszej sily, a jak jest
z obrotami? jest trudinej 2 razy przechylic czy tez 4 razy?

co do ksiazek to mysle o tym, tylko wlasnie nie wiem jakich ;) wiec na razie
wstepnie pytam zeby wiedziec czy cala moja mysl ma sens. (moze ja zdradze
ale najpierw potrzebuje troche wiedzy zeby sie nie wyglupic jak by co ;) )

niezupelnie. zwalnia jedynie na skutek tarcia lozysk



oo, tego nie widzialem, to nawet lepiej , musze zalatwic sobie bak dla
dzieci ;) i sprawdzic
w kazdym razie dzieki za info.

Subversor


Zdziwiony jestem że namawiasz innych do tego, czego sam nie
robisz. Dystrybuując literaturę kryszniańską, książki kucharskie
czy też religijne przyczyniasz się wydatnie do wzrostu spożycia
mleka... Sam jednak nie pijasz go z jakichś powodów... z jakich?
I dlaczego nie przeszkadza Ci ten sam powód w propagowaniu
lakto-wege?



W takim razie ja przyznam sie, ze mam w domu ksiazke pt. "Dzieci z
Bullerbyn", ktorej bohatorowie nie sa wegetarianami. Czy powinno mi
to przeszkadzac?


| Widać wyraźnie brak lektur-przecież cały gmach czy to filozofii czy to
| teologii opiera sie na przemyśleniach wielu pokoleń ludzi mądrych.

Jest odwrotnie. "Ludźmi mądrymi" nazwyamy właśnie tych nieszczęśników,
na których słowie całe pokolenia budowały i budowały od papierowych
domków po marmurowe gmachy.
Nic w tym dziwnego, bo tak najwygodniej.

| A tu nagle pojawia sie ktoś, ktory uważa że czysty umysł to piękny umysł.

Co chwila ktoś taki się pojawia i pojawiać będzie. Może wyjdą z tego
plastikowe łódeczki, a może i marmurowe gmachy. Kto wie...



Pochwała głupoty, idealizacja ignorancji, promocja niewiedzy /"znam tylko
jedną książkę-kucharską"/-wybierz co chcesz.
Umysły proste wiedzą książkową nieskażone też są w stanie coś dobrego dla
ludzi zrobić-opiekują sie kolonią trędowatych w Goa, uczą nepalskie dzieci
angielskiego itp. Ale w skarbnicy wiedzy ludzkiej, w gmachu filozofii ich
cegiełki zabraknie. Z pewnością pożyteczni idioci są bardzo potrzebni,
ale nie gloryfikujmy ich czystych umysłów tylko lokujmy ich tam, gdzie są
faktycznie potrzebni. Niekoniecznie przy produkcji plastykowych łódeczek.




| Widać wyraźnie brak lektur-przecież cały gmach czy to filozofii czy
| to teologii opiera sie na przemyśleniach wielu pokoleń ludzi
| mądrych.
| Jest odwrotnie. "Ludźmi mądrymi" nazwyamy właśnie tych
| nieszczęśników, na których słowie całe pokolenia budowały
| i budowały od papierowych domków po marmurowe gmachy.
| Nic w tym dziwnego, bo tak najwygodniej.
| A tu nagle pojawia sie ktoś, ktory uważa że czysty umysł to piękny
| umysł.
| Co chwila ktoś taki się pojawia i pojawiać będzie. Może wyjdą z
| tego plastikowe łódeczki, a może i marmurowe gmachy. Kto wie...
Pochwała głupoty, idealizacja ignorancji, promocja niewiedzy
/"znam tylko jedną książkę-kucharską"/-wybierz co chcesz.
Umysły proste wiedzą książkową nieskażone też są w stanie coś
dobrego dla ludzi zrobić-opiekują sie kolonią trędowatych w Goa,
uczą nepalskie dzieci angielskiego itp. Ale w skarbnicy wiedzy
ludzkiej, w gmachu filozofii ich cegiełki zabraknie. Z pewnością
pożyteczni idioci są bardzo potrzebni, ale nie gloryfikujmy ich
czystych umysłów tylko lokujmy ich tam, gdzie są faktycznie potrzebni.
Niekoniecznie przy produkcji plastykowych łódeczek.

kaza czytac dzieciom jakies ksiazki kucharskie i inne encyklopedie w ktorych akcja ciagnie sie gorzej niz w brazylijsko-wenezuelskich trelemorelach.


ojejjj
przypomniało mi sie, jak moja córa meczyła Quo Vadis, chyba jeszcze zbyt dziecinna na takie cos. Zapamietała tylko, ze Winicjusz rozdymał nozdrza... caly czas to pamietam i pekam ze smiechu
Mówisz o "prawdziwej" bibliografii. Moim marzeniem jest stworzenie takiego katalogu dla przeciętnego miłośnika Karpat. Nie dla koneserów takich jak Ty czy Kuba ale dla kogoś podobnego do mnie. Często Goście pytają się co im mogę polecić. Nie tylko dorośli ale także dzieci. Czytelników tej nazwijmy ją bibliografii chciałabym traktować jak oprowadzane przeze mnie osoby. Komuś zainteresowanemu przyrodą mogę polecić jakąś fajną monografię, studentowi upowszechnioną pracę doktorancką, pani domu książkę kucharską z regionalnymi potrawami, turyscie dobrą mapę, a dziecku bajkę wraz z ciekawą opowiastką.
Nie, nie czytuję "Wierchów". Chyba się to jednak zmieni. Dziękuję za podpowiedzi.
Ja też szukam podpowiedzi. Też kupuję książki. Taki klucz do nowości wydawniczych. Nie mogę pozwolić sobie na zakup dużej ilości książek. Co najwyżej kilu miesięcznie, czasami tylko jednej. Chciałabym dokonywać tafnych wyborów. Przez przypadek w antykwariacie natrafiłam na monografię przyrodniczą "Żołny". Teraz staram się skompletwać ksiązki tego wydawnictwa. Potem będę dalej szukać czegoś ciekawego.
jak wprowadza się nowości w dieci dziecka to powinno się taki posiłek poprzedzić i zakończyć podaniem piersi. tak czytałam w książce kucharskiej dla dzieci. bardzo fajna książka. a jeśli chodzi o ilość, to jeśli dziecku zupka smakuje to może jej zjeść ile chce. oczywiście nie na pierwszy raz, tylko po pewnym czasie, kiedy już wiadomo, że nic w tej zupce nie uczula.
Piękny tekst dziś padł z ust Jureczka: ,, Brak tu kobiecej ręki - no posprzątać trzeba" a męska ręka to się do sprzątania nie nadaje, co?
Potem nastąpił typowy podział ról społecznych , niczym w elementarzu do I klasy - ON - dostarcza pożywienia, ONA - gotuje
a potem...ONA zmywa naczynia, ON czyta gazetę albo relaksuje się w fotelu
Proponuję Irce, by kupiła mężowi książkę kucharską - najlepiej jakiegoś znanego kucharza, bo on biedak myśli stereotypami - ,,obiady gotuje żona"



Prosty człowiek, drugi stach i mulak, czego on oczekuje, skoro kurde mówi,i za biznes się bierze, a żukiem jeżdzi, w ogóle to tzw. "dziecko pgr-u"
Użytkownik "Majka" <mwsoft10@by.onet.pl> napisał w wiadomości
news:al7fs9$io1$1@tryton.plocman.pl...
Może to zbyt naiwne pytanie- ale czy mogę prosić o dokładny adres
przepisu?
Chciałabym sprawdzić.
Pozdrowienia.
Majka

Użytkownik Krystyna*Opty* <Krystynatomczak@poczta.onet.pl> w wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:al3677$1dj5$1@tryton.plocman.pl...
Na stronę: dieta.optymalna.przepisy
Wrzuciłam przepis na "Sernik luksusowy z kruchym podkładem".
Jest smaczny i dobry dla dzieci do szkoły.
I zawsze się udaje.



Przepis nr 540 w "Książce kucharskiej" J.K.

W przepisie tym jest w składzie 5 dag skórki pomarańczowej smażonej w
cukrze, których ja nie lubię i zastępuję łyżką cukru waniliowego.
Dodatki smakowe są dowolne wg gustu.

..
Użytkownik "Dorunia" <doruniad@wp.pl> napisał w wiadomości
news:cgn1i2$pj4$1@venus.artexim.pl...
P.S była mała przerwa na jedzonko w drodze, my dzieciom w łapki parówki
(zakupione w Arakdi) a Oni batoniki.
Jak czuły się nasze dzieciaki......




no musisz nauczyć się robić sama smakołyki np. gofry optymalne ,
wpisałem przepis na grupe z przepisami , albo ciastka ze skwarek , a
ostatnio wymysliłem wafle przekładane kremem orzechowym z książki
kucharskiej , wpiszę przepis na grupe , bo moja rodzinka zakochała się w
tych "knopersach" )

Slawek
Witam.

Dysponuję programem (autor), którego jedną z wielu funkcji jest
oblicznie :

:arrow: gramatury, kaloryczności, energii (KJ) potrawy
:arrow: zawartości - kwasów tłuszczowych, witamin, pierwiastków
(wapń, sód, fosfor, potas, magnez), cholestreol w utworzonej
potrawie.

Dzięki temu można przygotowywać potrawy dla osób
stosujących wszelakiego typu diety, chorych, starszych lub dla
dzieci (prywante osoby, szkoły, szpitale, stołówki, kurorty zdrowotne).

Użytkownik, tworzy swoją własną listę potraw (książka kucharska),
typuje jakie potrawy będzie jadł w wybranym dniu, ustala liczbę osób
i otrzymuje zapotrzebowania (rzeczowo i finansowo).

Ciekaw jestem Państwa opini co to tego projektu, oraz jak można go
rozbudować ?

Pozdrawiam wszystkich
Roman Jackiewicz

Dodatkowe dane można znaleźć:

http://www.dataport.pl
http://www.szefkuchni.pl
http://www.szefkuchni.pl/...6a7e20c9dd7[/b]
moj 2 letni maluch ( na zywieniu optymalnym) od 2 tygodni ma podkrazone oczy.
Wyglada to jakby mial siniaki. Czasem jest to mniej widoczne czasem wiecej.
Nie wiem co mogloby byc powodem tego. Moze robie cos zle? Co? Pomozcie! Moze
zjada za malo weglowodanow hmmmmm?? Ma 12 kg a wiec powinien zjadac 18 gram i
tego sie raczej stosuje. Karmie go nadal piersia. Weglowodany ktore zjada to
ziemniaki/frytki, brokuly,pomidory truskawki i ogorki. Innych nie chce.Bialko
to jajka salceson boczek mieso (karkowka) i pasztet. Na obiad zupa kolagenowa
pije herbate rumiankowa i koperkowa. pieke mu babke makowa z przepisu z
ksiazki kucharskie Dr. Kwasniewskiego i dostaje dziennie 2 kostki czarnej
czekolady.

--
Wysłano ze strony http://forum.dieta-optymalna.info/
Do gabinetu naczelnika więzienia wchodzi strażnik i mówi:
- Panie naczelniku, więzień z celi numer 128 zachowuje się skandalicznie. Trzeba go ukarać.
- Zróbcie mu dwa dni postu.
- Dwa dni temu już miał dwa dni postu.
- To dajcie mu na te dwa dni książkę kucharską do przeglądania!

Żona odwiedza męża odsiadującego wyrok w więzieniu i oznajmia:
- Mam kłopot. Nasze dzieci są już w wieku, w którym zadaje się kłopotliwe pytania. Chciałyby na przykład wiedzieć, gdzie schowałeś zrabowane pieniądze.

Policjant zatrzymuje samochod.
- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą.
Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mowi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku.

Policjant w księgarni:
- Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.
- Może Kafkę?
- Dziękuję, już piłem.
Ja aktualizuję
Dla babci Maćka: kalendarz i kubek ze zdjęciami Julki (cokolwiek innego by dostała odda za miesiąc komuś innemu)
Dla jednych dziadków: kalendarz j.w. plus podkładka pod myszkę ze zdjęciem z chrztu Julki plus płyta Joe Dassina dla mojego Taty, a dla mamy trójwymiarowe puzzle w kształcie kuli ziemskiej
Dla drugich dziadków: kalendarz j.w. plus kubek j.w. dla teścia zestaw filmów z Chuckiem Norrisem, a dla tesciowej I i II część Ani z Zielonego Wzgórza na DVD
Maciek: ksiązka kucharska - Nigella gryzie
Aśka: misio z koszulką ze zdjęciem z I-szych urodzin Julki + jakiś drobiazg
Dla Julki zestawy flamastrów i drewnianych pieczątek o kształtach bohaterów filmów o Kubusiu Puchatki i My Little Pony
Drobiazgi dla rodzinnych dzieci załatwili moi rodzice

Zostaje Nam prezent dla synka mojej kuzynki.....

Czyli przed Nami już tylko dwa prezenty, no trzy biorąc pod uwagę, że mąz ma mi kupić zegarek
Kobiety szybko się nudzą pantoflarzami i odchodzą z pierwszym lepszym hydraulikiem co kran przyjdzie naprawić, dlatego jak usłyszysz coś, że za dużo jest wiatrówek w domu, to dla ratowania związku zrób tak:
1. Pieprznij pięścią w stół (dla efekty dramatychnego dobrze by było, by coś spadło i się potukło)
2. Zadaj retoryczne pytanie: "Kto tu kurkawodna rządzi, Leon czy jego dzieci?"
3. Zostaw ją oniemiałą, trzaśnij drzwiami i idź na piwo.
4. Koniecznie wróć schlany i w dobrym humorze, udawaj, że Ci nie przeszkadzają ciche dni, demonstracyjnie czytaj książki kucharskie.
Kobiety szybko się nudzą pantoflażami i odchodzą z pierwszym lepszym hydraulikiem co kran przyjdzie naprawić, dlatego jak usłyszysz coś, że za dużo jest wiatrówkek, dla ratowania związku zrób tak:
1. Pieprznij pięścią w stół (dla efekty dramatychnego dobrze by było, by coś spadło i się potukło)
2. Zadaj retoryczne pytanie: "Kto tu kurkawodna rządzi, Leon czy jego dzieci?"
3. Zostaw ją oniemiałą, trzaśnij drzwiami i idź na piwo.
4. Koniecznie wróć schlany i w dobrym humorze, udawaj, że Ci nie przeszkadzają ciche dni, demonstracyjnie czytaj książki kucharskie.



Szczęśliwy kawaler. Nie wie co gada. Życzę Ci abyś w tej błogiej kawalerskiej nieświadomości pozostał jak najdłużej. :lol:
Swoją drogą, ciekawie wyglądałby album dzieł Pastarda... XD


Pasta naga, Pasta ubrana, Taghiatelle w świetle dziennym...

Z lektoratu wyszłam jak na cracku. Otóż moja ukochana lektorka bardzo dużo opowiada ciekawostek na temat Włoch i niemal zawsze przynosi też ze sobą książki kucharskie. XDDD
Dzisiaj miedzy innymi opowiadała, jak to niegdyś mieszkańcy południa jedli pastę głównie rękami. Wyobraźnia podsunęła mi rozkoszny obraz Lovino wpierniczającego pastę w ten sposób, ociekającego sosem pomidorowym od nadgarstka po łokieć. ale to jeszcze nic. Ponoć włoscy rodzice mają zwyczaj, w stanie wielkiego zdenerwowania, ma się rozumieć, policzkować swoje dzieci. Od razu wyobraziłam sobie jak Dziadzio Rzym wali Lovino po twarzy. Pewnie dlatego potem Lovino walił Antonia. xDDD Miałam jeszcze wiele hetaliowych skojarzeń, ale nie pamiętam już wszystkich.

Jakby jeszcze mi było za mało włosko, to w supermarkecie by Włoch z Europa da się lubić. xDDDD I przez mikrofon, na cały sklep gadał o PAŚCIE (zaskakujące! xD).
[quote]Nauczyciel języka polskiego zadał dzieciom aby napisały wypracowanie pt. "Co to jest lenistwo". Na drugi dzień nauczyciel zebrał zeszyty. Wszystkie wypracowania, które przeczytał podobały mu się, ale zastanawiał się nad pracą Jasia. Napisał on na samej górze pierwszej tytuł pracy, druga była całkiem pusta a na trzeciej na samym dole było napisane: "To dopiero jest lenistwo".

Przychodzi Kubuś Puchatek do Prosiaczka i mówi:
- Wiem jaki będzie Twój los!
-A co? Czytałeś mój horoskop?
- Nie, książkę kucharską!

W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł jaśnie pan dyrektor szkoły.
Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki.
Pani, bardzo przejęta, odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką pośladki, pisząc na tablicy:
- "Ala ma kota."
Nawrót i pytanie do klasy:
- co ja napisałam? Martwota i przerażenie... Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony. No...., no..., Jasiu?
Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.
- Ale ma dupę! - mówi Jaś.
- Pała! - wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.
Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do dyrektora:
- Jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.
I znowu porażka. Znowu wpadlam w jakąś deprechę.Powód ten sam co zwykle...To miała być lużna imprezka ze znajomymi-dawno się nie widzieliśmy. Ja z moim w roli gospodarzy. I zaczęły się rozmowy o dzieciach,ciążach itd itp .Okazało się ,żę Gosia jest w ciąży,Asia zachodzi właśnie w ciażę ,było planowanie,wybieranie imion,głaskanie po brzuszkach,a my z mężem siedzieliśmy jak na stypie-my nie możemy mieć więcej dzieci.Ja się bardzo cieszę z ich szczęścia,pamiętam tę euforię z czasów jak ja 10 lat temu byłam w ciąży.Jednak to tak boli....i co zrobilam-nie odmawiałam sobie niczego z zastawionego suto stołu w myśl zasady ,że skoro jestem taka biedna i nieszczęśliwa to nie będę choć głodna.
Nie napiszę co zjadłam bo wyglądałoby to jak spis treści w książce kucharskiej
Zgrzeszyłam-wiem-biję się w piersi...Zaczynam od nowa...
W wieku 48 lat zmarł w Warszawie Maciej Kuroń. Syn Jacka i Grażyny Kuroniów.

Dziś około 16:00 w swoim domu pod Warszawą zmarł nagle w wieku 48 lat Maciej Kuroń, prawdopodobną przyczyną śmierci był zawał serca. Informację o śmierci potwierdził nam wuj zmarłego - Andrzej Kuroń.

- Wczoraj mieliśmy wigilie. Była cała rodzina, przyjechały dzieci - opowiada Andrzej Kuroń - Dziś od rana Maciek źle się czuł, myślał że go bierze grypa. Okazało się że to niewydolność krążenia. Przyjechały trzy karetki, reanimacja jednak się nie udała.

Maciej Kuroń urodził się w 1960r., w wieku dwudziestu lat współzakładał Niezależne Zrzeszenie Studentów. W latach osiemdziesiątych przebywał na emigracji w USA. Po powrocie do Polski dał się poznać Polakom jako lubiana osobowość telewizyjna, a redakcji "Gazety" jak znakomity przyjaciel i doskonały kucharz. Był także cenionym autorem książek kucharskich, "Kuchni polskiej. Kuchni Rzeczpospolitej obojga narodów" i laureatem telewizyjnego Wiktora.

ivka szkoda ze opuszczasz nasze i tak malutkie grono
wpadnij jak tylko bedziesz mogla
i dla ciebie najlepsze zyczenia.. niech malu rosnie ci zdrowo..

czesc dziewczyny
jestem
powiadomien nie dostalam i tak z ciekawosci tu zajrzalam.. a wy gadacie na calego beze mnie

u nas w porzadku, choroba lelka minela jak niechoroba, bo on zawsze usmiechniety, zadowolony, zywy, i nocki ladnie przesypial hehe
raczkuje juz konkretnie, wstaje siada, przysiady trenuje.. wszedzie musi byc hehe
i to wszystko tak nagle zalapal hehe
dzis juz nabil pierwszego guza i ma sliwe pod okiem.. jak dziecko patologiczne sie prezentuje hihi
w niedziele uszczesliwil nas hurtowo pierwszymi slowami MAMA TATA BABA DADA
na razie skapi nam upragnionych slow ale czasem sobie przypomni hihi

dzis bylismy w przychodni
lelek wazy dokladnie 1kg wiecej niz poprzednio czyli 2 miesiace temu. obecnie 8,58 wiec super. nie za duzo i nie za malo hihi trzyma figurke mimo ze ladnie wszystko palaczuje
gotuje mu z ciekawej ksiazki kucharskiej dla dzieci
wiec menu ma urozmaicone i niebanalne

mierzy 72,5 , troche powyzej normy wiec tez sie ciesze bo dlugi rosnie..

no lece bo adas kapie malego a ja mam flache szykowac

pozdrawiam wasz wszystkie cieplo

buziak
Ale Iron...właśnie to było za WASZYCH czasów! Teraz jesteście stare zgredy (LOL:P) i teraz są NASZE czasy. Kiedyś np nikt nie gadał o seksie...a teraz o nim uczą w sql jak się stukać by nie zrobić sobie dzieci. Więc wiesz. Mundurki to głupia sprawa. Zresztą ja chodze do gastronomicznej szkoły i czeste łażenie w stroju kucharskim mi wystarczy. A jak bym miał gotowanie, wf i mundurek i jeszcze miałbym przynieść produkty na gotowanie...plus książki...potem się dziwią że młodzież ma garby i krzywe plecy.
Ale Iron...właśnie to było za WASZYCH czasów! Teraz jesteście stare zgredy (LOL:P) i teraz są NASZE czasy. Kiedyś np nikt nie gadał o seksie...a teraz o nim uczą w sql jak się stukać by nie zrobić sobie dzieci. Więc wiesz. Mundurki to głupia sprawa. Zresztą ja chodze do gastronomicznej szkoły i czeste łażenie w stroju kucharskim mi wystarczy. A jak bym miał gotowanie, wf i mundurek i jeszcze miałbym przynieść produkty na gotowanie...plus książki...potem się dziwią że młodzież ma garby i krzywe plecy.



Nie do końca, ponieważ jeśli system bedzie chciał zebyście nosili te zarane mundurki to bedziecie je nosić chocby się mury miały walić.
Pozatym ja się wam dziwie, wasze kolezanki będa musiały nieźle wyglądać w tych mundurkach
ewelina, dziekuje za link!
daj znac jak bedziesz wiedziala cos wiecej od dziecku kolezanki!!

girlfriend! maks jest sliczny!!
dobrze ze w koncu wkleilas zdjecia!
i wszystkiego najlepszego!!

cypruska, skad ty bierzesz tyle energii na gotowanie??
moglabys napisac ksiazke kucharska
Elvira Matitka ma racje, poczekaj z soczkiem, ja pierwszy dalam chyba na tydzien przed ukonczeniem malego 4 miesiaca a i byl rozrobiony 1:1 z woda, dalam chyba 50 ml
na nst dzien bylo juz 100, teraz maly w ciagu dnia wypije do 300ml

a z tym co maja inne kolezanki i ich dzieci nie patrz
moj nie lubi na brzuchu lezec i dopiero teraz przekreci sie z brzucha na plecy i odwrotnie (wczesniej tez robil, ale niezdarnie i nieraz nie wychodzilo wogole )

Elvira a ksiazeczen nie dostalas ze szpitala? ja mam 2 siatki kurcze i w wiekszosci wszystko sie powtarza, ksiazki, porady poloznych, cwiczenia, rozwoj malego, pierwszy rok , drugi rok, ksiazeczka kucharska dla niemowlat, pelno gazet typu mam dziecko, albo mamo to ja itp, wszystko w szpitalu podostawalam no i od poloznej tez pelno, jak przychodzila na wizity, polowy ani razu nie przeczytalam

Fascynacja, Twoja mala malo wazy, moj juz pewnie ma teraz troche ponad 8, a pol roku dopiero jak tak dalej pojdzie to bedzie klocus
wrocilam
mam nerwy na meza nie wiem czemu nie podoba mi sie np ze chce wyjsc wczesniej z domu do siostry zamiast ze mna posiedziec
i glowa mnie strasznie rozbolala

moje dziecko lubi kota maltretowac
Ptysiok i ja poprosze o ksiazke kucharska ja mam pelno przepisow ale raczej samych ciast a dzisiaj musze Sabcie zmolestowac o przepis na mase lukrowa do zdobienia tortow bo piekne jej wychodza
Super zdjęcia wszystkich dzieciaczków.

Ja do Was zaglądam ale na wszystko brakuje czasu bo siedze długo w pracy No ale za tydzien jedziemy na urlopik więc sobie odbije Dziś kupilam Hani kask na rower - rewelacyjnie w nim wyglada!! Mam nadzieję że będzie chciała w nim jeździć.

Ja mam taką książkę kucharską z przepisami dla dzieci ale cóż z tego jak mało co jej daję a i tak ma plamki na ciałku...nie tak dużo jak kiedyś ale jednak więc trzeba uważać.

Hanka też jest taka żywa jak wasze dzieciaki - czasami to już nie mamy sił. Jak się ją kładzie na podłogę to obiera cel pt. pies i pędzi ile wlezie znaczy pełza do niego. Ostatnio zanim się zorientowałam jedli wspólnie z Łazikiem kamień, który Łazik przyniósł z podwórka... Normalnie jeden kamień oboje mieli w z buzi na raz!!

A z przewijaniem i ubieraniem to tzreba się psychicznie przygotować zanim się zacznie - skopana zawsze jetem na maxa. No i takie czynności jak czyszczenie noska albo zakraplanie oczu to tylko podstępem...

Czy Wasze dzieci też śpią w nocy na nosie? Tzn na brzuchu ale głowa zamiast w bok to centralnie w poduszkę jest wtulona...??
Kasik, na pewno dlatego, że się rusza!!! Wojtek przez to, że zaczął więcej działać, też więcej je. Ponad 300ml zupki ok południa, potem jabłko tak o 16-17 i na dobranoc 100ml mleka z kleikiem, a potem na sen jeszcze pierś, no i w ogóle pierś w międzyczasie ciągle i w nocy też, ok 5-6, zależy jak obudzi na karmienie.
Co do żółtka, to nie wiem, czy to wcześnie - w mojej książce kucharskiej - Kuchnia polska - jest napisane, że od 7 miesiąca można żółtko wprowadzać - a generalnie ten rozdział o żywieniu dzieci jest napisany sensownie - tak mi się wydaje w każdym razie

Pogoda dziś paskudna, tak wiało i zimno, że nie bardzo było jak na spacer iść, wyszliśmy dopiero ok 15, jak się przejaśniło, doszłam do sklepu ogrodniczego, kupiłam co chciałam i musieliśmy szybko wracać, bo taka chmura szła, że hoho - no i jak doszliśmy do domu to zaczął grad padać - dosłownie ledwo zdążyłam drzwi zamknąć

A z rozrywek - prosiłam męża, żeby mi kupił szpinak w sklepie - taki w słoiczku, bo ten mrożony nie da mi się podzielić na porcje do zupki dla Wojtka (musiałabym siekierą łupać). Co mi małżonek kupił szczaw konserwowy i co mam z tym zrobić?? Nawet do zupy nie potrzebuję, bo na ogródku mam własny, lepszy, bo świeży
piszac ze nie maja ksiazek mialam na mysli starych - bo dzieciom kupuja - ci co przychodza w odwiedziny + dziadkowie.
a oni - nawet ksiazki kucharskiej czy telefonicznej nie maja.
nic - nawet 1 ksiazki!!!!!!!



to przeciez nie możliwe!!!!! (a może to analfabeci??????)
Tusia, dla Ciebie, ale również innych zainteresowanych mam:

przepisy dla dzieci

przepisy dla dzieci

skomponuj menu

książka kucharska malucha

a ja z racji posiadania alergiczki przygotowuję bardzo proste obiadki
zawsze jest:
mięso+ziemniak+inne warzywa

na początku z mięs można dawać królika, kurczaka, indyka
potem wieprzowinę
na samym końcu wołowina i cielęcina

inne warzywa tj. brokuły, dynia, brukselka, fasolka

próbowałam buraczka, ale Kasi nie smakował
a marchewka uczulała od zawsze

Ty możesz zrobić tak:

1)mięsko+ziemniak+marchewka+brokuł
2)mięsko+ziemniak+marchewka+dynia
3)mięsko+ziemniak+marchewka+kabaczek
4)mięsko+ziemniak+marchewka+buraczek
5)mięsko+ziemniak+marchewka+kalafior

mam ich wiele narazie poczytaj linki i to co dałam, a ja w każdej chwili służę radą
Najlepsze zyczenia dla Oliwci... duzo usmiechow na nastepny misiac, wysylamy ci z Maja duuuuzo buziakow!!!!

Zdjecia swietne ale sie usmialam, z rozpoznaniem kto jest na pierwszej fotce tez mialam maly problem (Maje oczywiscie poznalam) z druga to wszytko jasne.

Co do oliwy, to ja ja daje bo uwazam ze jest zdrowsza, tez ja dodaje do swoich posilkow, poza tym gdzies w ksiazce kucharskiej dla dzieci bylo cos z oliwa i moze dlatego teraz do kazdego obiadu ja dodaje.... uzwazacie ze maslo lepsze, bo ja juz sama nie wiem
Co do tych kurczakow, to rzeczywiscie ja staram sie dawac ostatnio indyka, ciagle jeszcze zapominam kupic krolika, ale ja tez duzo daje miesa z kurczaka bo takiego mam najwiecej w domu.
A mozna kupic kurczka BIO ?

A kaszke manna zrobie dzis Majce taka do jedzenia lyzka jak wstanie, ciekawe czy bedzie zjadac dodam jeszcze dla zachety troche banana ze sloika
Ja tym ze kaszka roztyje dziecko bym sie nie przejmowala. Bo moja mala jak wiadomo ma problem z niska waga i wrecz bym sie cieszyla gdyby jakis dodatkowy kilogram podlapala, ale u mnie to sie nie sprawdza bo kasze na noc podaje juz kilka miesiecy a dodatkowych klogramow brak

A ten watek urodzinowy to bedzie tu na wychowaniu czy zupelnie osobny na zdjeciach?
Ściągnęlam książkę kucharską, na pewno się przyda dzieki!!!!
uciekam bo spać mi się strasznie chce...

MAGDA Jacek też sam zrezygnował z cycka ale w nocy przez sen dał sobie wcisnąc, niestety przy takim karmieniu mleczko szybko zanikła wczoraj w nocy jeszcze na jedno karmienie było ale dziś chyba pozostaje tylko butla.........Szkoda, że dzieci nie wiedzą jakie nasze mleczko jest cenne........
Dziekujemy bardzo za komplementy.

Czarnaaj super ze sie odezwałaś. Pisanie pracy mgr jest meczące, to mozolna praca, kontakty z promotorem itp Dobrze, ze mama przypilnuje ci Witka, to troche łatwiej sie zebrac. I fajnie, ze nie musicie jeździć specjelnie na zajecia. Czy sama widzisz jakąś poprawę u synka?

Vilemoo ta psycholog to chyba szuka dziury w całym. Każde dziecko rozwija sie w swoim tempie i nie uważam, zeby zbieranie paprochów z ziemi rączka czy paluszkami świadczyło o jakimś opóźnieniu. Załamka... I rzeczywiscie uzbierało sie wam tych specjalistów. Ciekawa jestem, czy rzeczywiscie to wszystko jest takie konieczne. Współczuję.

Oletta a czemu Olek nie mógłby zainteresować sie Oliwka, hm? A tak poważnie, Oliwka ma super włoski, na codzień w czapeczce tego nie widać. I ładne ma zdjecie to z paluszkiem w buzi. Super. I nie martw sie tymi ćwiczeniami, naprawdę na pewno dojdziecie z czasem do wprawy. A pogoda rzeczywiscie na weekend nie zapowiada sie rewelacyjnie. Ale moze jutro sie uda nam spotkać, bo cos słonka ma byc więcej.

Czarnaaj i Vilemoo czy urodziłyście swoje dzieci w tym samym dniu? bo suwaczki macie jednakowe.

Ja dzis próbuję nowy przepis znaleziony przez M w ksiażce kucharskiej: kartoflanka z pulpecikami. Dobrze sie zapowiada. Jak wyjdzie, napiszę.
Melduję się!

Lida, nie dziwię się.. ja tez bym sie bala, no i nie wiem jak bym zniosla płacz synka. Bedę trzymala kciukasy aby obylo sie bez bólu.

Romanko - powodzenia na szczepieniu

Arugo - czy to Ty mialas ta książke kucharską dla dzieci? Czy moge prosić??? basiaitomek@wp.pl
Z gory wielkie dzięki!

Znikam, bo Macius się obudzil! Drzemka trwala aż 10 minut! Nie wiem jak on to robia ale po takich krotkich drzemkach jest jak nowo narodzony

Piekna pogoda! Świeci sloneczko!
hej i niedzielne menu (kiepsko raczej wyszlo ...nie mialam veny ....
no i dzieci daly pospac więc rytm legl w gruzach

jablko pól godz. przed śniadaniem
Ś 10.30 2 kawalki wasy zytniej z dżemem wiśniowym materna +jogurt jogobella (dozwolony ) z 4 plazkimi lyzkami mieszanki platkowej (jutro moze uda mi sie kupić wage i będę dokladniejsza
O 15.00 salatka z makreli (mniej niz pól) , jajka, pomidorów, ogórków malosolnych z lyżka kieleckiego
K 20.30 kubek kefiru plus pomidor i ogórek

herbata i woda

Mam problem z obiadokolacjami węglowaodanowymi ... :-( , tluszczowe posilki są "latwiejsze " ale postaram się w końcu przekopać ksiazke kucharską ....

Brak warzyw do śniadania.
Późna kolacja, ale dobrze że lekka.
Przeglądnij naszą książkę kucharska na forum, może tam znajdziesz pomysły na posiłki węglowodanowe. Jesli bardzioej odpowiadają ci dwa tłuszczowe to możesz tak jeść-niektórym nawet lepiej się chudnie.
joy76, ja nie wierzę, że jakakolwiek naturalna herbatka może przyspieszyć spalanie tłuszczu

agnieszkan, jest naprawdę ok, tylko ja bym zamieniła dwa ostatnie posiłki, żeby tłuszczowego posiłku nie jeść na noc (wieczorem organizm szybciej przyswaja tłuszcz). Chyba, ze ten posiłek będzie się składać tylko z dobrych tłuszczy (ryby, oliwa z oliwek, gotowana pierś kurza) ale to i tak według mnie za późno na tłuszcze.
Sałatki węglowe są tutaj: http://montignac.webd.pl/viewtopic.php?t=58
i w ogóle poszperaj sobie po Książce Kucharskiej, znajdziesz tam dużo smacznych i ciekawych przepisów
-wieczorkiem już tylko wodę, lub herbatki możesz popijać. Zobaczysz, że organizm bardzo szybko przyzwyczai się do takiego planu posiłków
-zamiast pomidorów możesz jeść każde inne warzywko: ogórek, papryka, marchew
- ooo jesteś w ciąży? gratuluję! W takim razie nie przeginaj ze sztywnym przestrzeganiem fazy I... w ciąży musisz myśleć o dziecku, a nie o dietach!
pozdrawiam
Żona chciała kupić mężowi jakiś prezent na Mikołaja a że nie mieli dzieci to wymyśliła, że kupi mu jakieś zwierzątko. Poszła do zoologicznego ogląda różne ale wszystkie są za drogie więc pyta sprzedawcę czy nie ma jakichś tańszych. Sprzedawca odpowiada, że ma na zapleczu żabę za 50 zeta. No ale żabę mam kupić? One są takie obrzydliwe grymasi baba. Sprzedawca mówi, że to nie jest zwykła żaba bo świetnie robi loda. No dobra-mówi baba niech będzie. Przyniosła ją do domu, dała mężowi. W nocy budzi ją jakiś hałas z kuchni. Wchodzi do kuchni patrzy a tam garnki porozwalane, ogólny bałagan w kuchni, mąż siedzi z żaba przy stole, na stole leży książka kucharska...Żona się pyta męża co on wyprawia. Na to mąż odpowiada: JAK TYLKO ŻABA NAUCZY SIĘ GOTOWAĆ TO WYP....!!!
Poo książek kucharskich ci u mnie dostatek, dziękuję - kartka z menu, o którym wspomniałam to forma mojej obrony przed "prowokacją". Może to się wydaje głupi pomysł, ale u mnie działa.

Wracając do poprzedniego Twojego postu - może i S działa wg pomysłu "sam sobie poradzę", ale z tego, co wiem, to po terapiach odwykowych jedni czują się happy, inni zdołowani a jeszcze inni w krótkim czasie wracają do poprzedniego stanu. A on na terapie nie wyraził zgody i nic na to nie poradzę. Próbuje sobie pomóc w taki sposób, jaki uważa za najlepszy. Czy przejdzie terapię, czy będzie "sobieradkiem" - jeśli będzie chciał, to i tak "popłynie".

Ja robie swoje, obiady mam dla kogo przygotowywać (2 dzieci), póki co mam spokój w domu - odkąd nie wraca wieczorami pijany, jest miły i rozmawiamy ze soba, planujemy swój czas na najbliższe dni. W sobotę zamówił dla nas wypad na kajaki. W niedzielę mam na obiedzie rodzinke (syn wkracza w pełnoletniość). Jego słowa " pomogę ci, spokojnie wszystko zdążymy zrobić" zabrzmiały budująco, dawno takich nie słyszałam. Zdaję sobie sprawę, że to trwa "miesiąc miodowy", ale nie mogę szczerzyć na niego zębów, chociaz swoje myslę.

Wiele sie na tym Forum nauczyłam, wiele zrozumiałam i dziękuję Wam za to. Z każdej opisywanej tu historii wyciągałam wnioski, niektóre fakty były jak lustrzane odbicia mojej historii. Jedno wiem na pewno - do tanga trzeba dwojga i partnerzy w tym życiowym tańcu musza dostosować do siebie kroki i tempo. My narazie uczymy sie tańczyć na nowo.....
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zyczę pogody ducha
witajcie!!!
juz dochodze do siebie po tym wypadku bo moje dziecko od rana slicznie dokazuje:)))
obudzil sie wyspany o 10 musial bedaczek szpital odespac,a nie bylo lekko,dzieciaki marudne budzily go w nocy co chwile...
do tej pory nie wiemy jak on upadl NIC sobie nie robiac...ogladamy go z mezem wnikliwie i on chyba z gumy jest bo nie ma zadnego zuza,otarcia,stluczenia,siniaka...lekarz na izbie przyjec od razu powiedzial ze cos nie ma obrazen na taki kaskaderski lot ale Bogu dzieki!!!!!!

przez ta moja nieobecnosc zapomnialam wam powiedziec,ze zaprosilam do nas nowa wrzesniowke kiare2003 - Anie ale juz ja widze witamy!!!
przy okazji szukania wspomnianej wczesniej babki piaskowej wyczailam ja na Ksiazce kucharskiej
fajnie ze do naszego milego powiedz sama dolaczylas!!!i pokaz nam Dawidka i siebie jesli chcesz
na pewno sprawdze. poza tym kobieta u której kiedyś pracowałam w anglii, Kate Wood, przyjaciółka Shazzie, witarianka, piszaca ksiazki kucharskie i mama trojki witarianskich od urodzenia dzieci (raw vegan ) sprzedaje wiorki kakao w swoim sklepie ( www.rawliving.co.uk ) jako jeden z superfoods, czyli super produktow, do ktorych w pierwszej kolejnosci zalicza wlasnie kakao, spiruline, pszczeli pylek (bee pollen), makę i goji berries (tybetanska odmiana kolcowoja pospolitego).
na pewno sprawdze. poza tym kobieta u której kiedyś pracowałam w anglii, Kate Wood, przyjaciółka Shazzie, witarianka, piszaca ksiazki kucharskie i mama trojki witarianskich od urodzenia dzieci (raw vegan ) sprzedaje wiorki kakao w swoim sklepie ( www.rawliving.co.uk ) jako jeden z superfoods, czyli super produktow, do ktorych w pierwszej kolejnosci zalicza wlasnie kakao, spiruline, pszczeli pylek (bee pollen), makę i goji berries (tybetanska odmiana kolcowoja pospolitego).



no wlasnie, taki styl to kwestia przekonan, na spotkaniu z "nasza pania doktor" zapytalam o chlorelle i spiruline - jest przeciwna stosowaniu u dzieci "naturalnych suplementow", bo PO CO przy racjonalnej diecie z naszych rejonow.
kupuje rzeczy z naszych rejonow, nie rozumiem, czemu mam inwestowac w mega nieeoko transport, i nie kupowac produktow, ktore byly kilka dni wczesniej "zerwane z drzewa".

oczywiscie troche w tym hipokryzji, bo kawe to ja chetnie pije i podgryzam czarna czekoladke
wiesz kiedyś załóżmy, że ja miałem starego grata fiata 125p, ot taki rupieć. Koło niego zatrzymał się w nocy na ulicy taksówkarz, wysiadł z auta i stał za fiatem. I tak podchodzę do tego okna i zachodzę w głowę czy czasem go nie zapie... A on miał starego mercedesa, co daje coś na kształt "Stary - mercedes!"
tyle, że ja miałem takie odjazdy, które miały na celu odwrócenie uwagi od pojawiających się zaburzeń w nazwijmy to toku myślenia.
Udałem się do sklepu - KTÓREGO TU NIE BĘDĘ REKLAMOWAŁ - podchodzę do półki z kawą a tam leżą różki diabelskie, taka zabawka jaką dzieci na głowę zakładają - kawa - szatan. Idę dalej ... chcę kupić pasztet, a tam leży sobie maskotka prosiaczka między puszkami pasztetu ... ekhmm.. zrobiłem się czujniejszy - przechodzę między regałami i co widzę - w przepisach kucharskich jest książka o Napoleonie - czyli przepis jak z kogoś zrobić świra

... i mimo, że każdy lekarz ma obowiązek określić przyczyny powstałych zaburzeń ... nie każdy może mieć takie odjazdy
przyznaje sie bez bicia. po pierwsze primo - chodze do lo, po drugie primo - choruje na lovecrafta. ba, na wakacjach wraz z kumplami grywalismy w rpga cthulhu. noc, altana w srodku lasu. groza wieksza niz podczas przemowien jarka

a teoria z warzywiakiem. hmmm. od dziecka wiedzialem, ze ta baba jest nieco tajemnicza a kapusta ktora sprzedaje ma jakis taki dziwny kolor

btw - dzisiaj zapytalem ksiegarza (troszke go podpuszczajac ) kiedy spodziewa sie miec u siebie lux perpetua. powiedzial mi ze ksiazek kucharskich nie sprzedaja
Piszę tez tutaj bo nie wiem czy czytacie dział promocji

W gazecie DZIECKO są fajne dodatki: książeczka (FIFI, Ulica Sezamkowa lub Świnka Pepa) i koszulka z długim rękawem z PEPĄ lub zamiast koszulki dla dziecka tunika dla mamy. Można tez kupić z książką kucharską dla dzieciaczków.

Nie moge sobie WYPRACOWAĆ Łaski otrzymania Ducha Św. To jest Obietnica DLA dzieci Bozych i przyjaciół Boga a nie dla niezbawionych. Nie ma ty nic o zapracowaniu sobie na łaske! W tym szczególnie na łaskę Zbawienia


Jak by tu, Lash, opisać to, co napisałeś powyżej jako polemikę z nauczaniem katolickim? Wiem:

Wrzucenie do jednego garnka pomidorów, ogórków, szczawiu i grzybów, a potem mówienie, że przecież gotowało się flaki. W dodatku twierdząc, że taki przepis podano w książce kucharskiej.
No cos mnie ostatnio wzielo na ciasta domowe
Teraz chodzi za mna karpatka, i zastanawiam sie, jak to odchudzic . Kalorycznie to jeszcze gorsze niz plesniak, tyle masla i w ciescie, i w kremie. Ale moze zamiast kremu z maslem, po prostu budyn waniliowy i tyle.
Albo sam budyn bez ciasta, zeby chociaz troche oszukac chec na karpatke

Mam o tyle dobrze, ze mnie tu nikt nie dokarmia lakociami. Slubny nie umie gotowac, tesciowa tez nie z tych, ktore pieka dla calej rodziny i podrzucaja, zeby dzieci z glodu nie umarly, raz na rok cos upiecze, w swoje urodziny, i wtedy wszystkich zaprasza. Ale urodziny juz miala, wiec po sprawie
Gdybym byla w Polsce, byloby to samo, bo moja Mama raczej tez nigdy mi smakolykow nie piekla. Wiec o ile sama bede umiala utrzymac sie w ryzach, to bedzie ok.

Ksiazek kucharskich mam tu bez liku, w Polsce kupowalam taka malutka serie, z biblioteczki poradnika domowego, w kazdym kiosku byly dostepne za raptem 4 zl. Nazbieralo sie tego ze 100 egzemplarzy. No i kusza, zwlaszcza te z przepisami na ciasta
a ja ze swoich książek jakie dostałam jestem zadowolona w 98% bo dwie były nie takie o jakie prosiłam, miały być dla dzieci a były dla dorosłych i jedna to sennik i to beznadziejny bo na snach sie troche znam, a druga o żydach i ich historii a historii mam już po dziurki w nosie, dlaetego uważam ze lista to konieczność przy wyboru opcji książek zamiast kwiatów, chyba że się określi jasno że chce się książki dla dzieci, bądź książki kucharskie itp., dla czesci gości można powiedzieć (albo lepiej napisać) ze się chce książki kucharskie, dla części że się chce dla dzieci, a dla części że np słowniki j.obcego, i taka opcja może obejść się bez listy konkretnych tytułów
1
Wiesz od czego zaczyna się książka kucharska matki? "weź jedno dziecko (może być wyjące) i uwieś sobie u nogi...

w wersji dla zaawansowanych :weź dwójkę dzieci w różnym wieku, jedno uwieś u nogi, drugie nastaw na program "mamo, nudzę się"



hehe sikam....!

[ Dodano: 2008-09-30, 19:01 ]
Na ostatnich weselach dawalam zamiast kwiatow: Ksiazke kucharska z dedykacja, 2 filizanki z podstawkami, ramke do zdjecia, butelke wina czerwonego-bylo to podyktowane albo prosba "mlodych" (co bardzo mi sie podoba) albo odlegloscia jaka trzeba bylo pokonac (kwiatki by zwiedly podczas podrozy).

Co do pluszakow dla dzieciakow to w domu dziecka w naszym miescie juz nie przyjmuja ...Chetnie natomiast przybory do pisania i malowania.
Ja bedac jedynaczka nie byłam przyuczana do życia w rodzinie
Wychodzac za mąż umiałam ugotować podstawowe zupy i kotlety rozbic prac w automacie nauczyłam sie w dopiero na swoim bedac w ciązy z Laura bo wczesniej królowała frania
Wiec życie mnie nauczyło wszystkiego no i książka kucharska bo tak naprawde wychodzac za mąż myślałam tylko o przyjemnosciach czyli sexie a nie o codziennym kieracie
Ja nie chce obarczac moich dzieci moją wszelką moja robotą domowa po to by sie jej nauczyły ... przyjdzie na to czas ... a z drugiej strony nie moga niec cały dzien tylko na przyjemnosci no bo i matka musi niec tez chwile na kompa
Wyjaśniona tajemnica okładki albumu Led Zeppelin

Dziennikarze tabloidu "Daily Mail" ujawnili tożsamość bohaterów zdjęcia znanego z okładki albumu "Houses Of The Holy" grupy Led Zeppelin.

Wydaną w 1973 roku płytę zdobi utrzymana w psychodelicznych kolorach fotografia przedstawiające nagie, złotowłose dzieci wspinające się na skaliste wzniesienie.

Fotografię wykonano na Giant's Causeway w Irlandii Północnej. Wśród dzieci znaleźli się m.in. Stefan Gates, dziś znany dziennikarz telewizyjny, oraz jego siostra Sam.

Gates, który miał pięć lat gdy ukazał się album Led Zeppelin, pracuje dziś w stacji BBC 2, gdzie prowadzi program kulinarny "Cooking In The Danger Zone". Występował on również w roli producenta telewizyjnego oraz autora książek kucharskich.



megafon.pl
witam... a ja mysle ze te placze to nie z czestego przystawiania do piersi... moj synek prawie caly czas wisial przy cycu... i prawde powiedziawszy to jeszcze sie nie spotkalam z czyms takim ze dziecko moze byc za czesto przystawiane i z tego powodu placze...hmm... moze dzidzia sie nie najada...(czasem tak bywa) albo kuzynka w swojej diecie ma cos co nie sluzy dziecku...albo po prostu maluszek jest " nadaktywny"...moze niunia potrzebuje bliskosci mamy... w koncu przez 9 miesiecy byla z nia caly czas... z czasem to napewno minie...
jak dziecko przybiera prawidlowo na wadze, to napewno mleka mu wystarcza...ja w pierwszej kolejnosci przeanalizowalabym swoj jadlospis...
Frydza... a jak karmisz butla, to ok... juz sie przestraszylam ze wprowadzasz jej nowe menu przy piersi, a to by bylo troche za wczesnie...
wiesz, moja szwagierka ma niunie w wieku twojej i mimo ze karmi piersia to juz jej gotuje zupki ( i od czasu do czasu daje do "polizania" jakiegos slodyczka )
no ale kazdy robi jak mu pasuje... to jej dziecko i wtracac sie nie bede... ja swoje inaczej wychowuje...
Frydza jesli masz ochote, to mam ciekawa ksiazke kucharska dla maluszkow i moge ci ja przeslac na maila...
No ucze sie caly czas, ale na razie to wiesz jak jest na kursach: "Varifran kommer du?" poczekam jeszcze z miesiac to skorzystam z tych internetowych ksiazek kucharskich
Btw, do Szwecji tez zloze papierki na studia (i to byla Karolina, ktora Szwecji nie nawidzila)

wracajac do tematu..
moje dzieci ryzu nie jedza wiec jestem ograniczona do makaronu i ziemniakow juz w ogole zaczelam robic sobie inne zarcie niz im daje...
Kurcze z tym metformax to każdy mówi inaczej chyba to zależy od lekarza.... za tydzień mam wizytę to zapytam, w sumie ja myślałam o tym tylko dlatego że czytałam że to po prostu wspomaga odchudzanie na zasadzie ze się mniej je, ale to nie wątek o tym
Dalej walczę z dietką, zaczynam czytać te wszystkie tematy o dietach i książkach kucharskich dla PCOwiczek ... czytałyście to? Kurcze dużo tego

Marianno dziękuję za ćwiczenia zaraz je sprawdzę
a ta Twoja lekarka dała Ci tylko takie zalecenie żeby schudnąć? I to wyrówna jej zdaniem np. rozregulowaną miesiączkę? Ja tez miałam problem z nieregularną miesiączką wiec dostałam Yasmin no i oczywiście zalecenie DIETA + ĆWICZENIA i szukanie dobrych genów (czytaj: ojca dla przyszłych dzieci )

Rzęsa warząc tyle co ty to na pewno jest się szczupłym ty już tutaj nam nie ściemniaj
Eee tam w stroju kąpielowym wychodzi się tylko latem a w ciuchach chodzi się cały rok
ksiazka kucharska dla dzieci
www.ebook.of.pl

pozdrowienia
leszek

Cze,

     Zeby nie bylo, ze jestem fanem bezkrytycznym



Ach bądź!!! Nie nie żartuję, piętnuj wszelkie słaności, naprawdę dużo mi to
daje.

: co za "zastepy"???
W aniolow ich to otluszczenie przerabia, w rycerzy, w harcerzy??



A coż niezwykłego w zastępach aniołów, stróży, żołnierzy, ....? Zastępy
tłuszczu to już zjawisko rzadsze, aczkolwiek, mogę mieć lekkie zboczenie w
tym kierunku po pobycie w Stanach, gdzie 70% populacji jest tłusta jak
świnie, z jednego tylko powodu, nie mogą powstrzymać się od wpieprzania
wszystkiego co popadnie.
Ale serio, bo wiem że to lubisz. Tłuszcz w tym wierszu to  nie tłuszcz, a
zgnuśnienie, tępota, marazm... to wszystko co nie pozwala spojrzeć na istotę
rzeczy. Nie, nie wycofam się z tłuszczu za diabła, niech Cię razi.

Nie potrafie dostrzec zadnego sensu tego zwrotu...wydaje mi sie, ze
chciales zagrac "tluszczem" jako "zastepami", ale caly wers jak dla mnie
felerny- pomysl jest w nim dobry i czytelny, ale formalnie wyszla jakas
lamiglowka...



E, chyba nie. Zresztą, dobry wiersz zawsze powinien być do pewnego stopnia
łąmigłówką.

Calosc klarowna, pare perelek ("ksiazki kucharskie rewolucji" - mniam )



Dziękuję, dzięuję, mi się to strasznie spodobało... jak już napisłałem.
Cieszę się jak dziecko na nową zabawkę, czasami.

a final pieknie podsumowuje naiwnosc czasow pokoju.
Dla mnie - swietny.



No właśnie finał, jest dla Ciebie świetny, ale nie dla wszystkich. Jest
ryzykowny, ostry, smutny, szorstki. Bez złudzeń  i jeśli ktoś do końca czuje
wiersz, to wie co mnie boli. Nie żałuję, choć wiem że zawsze będzie
odbierany ambiwalentnie.

Jlp, ale dla Grażyny zawsze Tomek

Sklep owszem jest wielki i posiada dużo działów. Jednak to co mnie
zbulwersowało to to, że wbrew pozorom ceny są wysokie np. chciałem kupić
dziecku 6 letniemu rower górski i owszem były firma Decathlon całkiem
przyjemny ale czar prysł gdy zobaczyłem cenę 640 zł. Dla przykładu kupiłem
rower GIANT z amortyzatorami dla dziecka w centrum handlowym Clif za 590 zł.
Proponuję więc podchodzić do tego sklepu z dozą niepewności.

Pozdrawiam

mnie ogromne wrazenie. szukala czegos konkretnego w 2 dzialach (plywanie i
rolki) i okazalo sie, ze sprzedawcy z tych konretnych dzialow uprawiali
wlasnie te sporty!!! pani z dzialu plywania nie wciskala mi kitow, tylko
fachowo opowiadala mi o doswiadczeniach ze sprzetem - wcale nie wciskala
mi
najdrozszego. towary w sklepie doskonale tematycznie ulozone i jest w nich
chyba wszystko. np. w dziale "plywanie" kostiumy kapielowe byly oddzielone
na te do plazowania od tych, co maja sobie dobrze radzic z chlorowana woda
w
basenie. rozmiary od S do XXXXL, rowniez dla przyszlych mam. np. w dziale
karate od japonskich slomianych butow do kimon. w zadnym sklepie nie
spotkalam sie z taka kompetencja.

aha - sklep jest na tyle przestronny, ze ludzie na miejscu wyprobowuja
rolki
czy rowery. mozna sobie jezdzic do woli i nikt na to krzywo nie patrzy.

sklepem i sprzedawcami bylam tak zachwycona, ze pojechalam po okularki do
plywania, a wyjechalam z 5 innymi rzeczami i to jeszcze zachwycona. ale o
to
chyba w prawdziwym, dobrym handlu chodzi :)

--
Rena

Wegetariańska Książka Kucharska    http://puszkkka.vege.pl



Witam!

| Ludzie jako (chyba) jedyne ze zwierząt
| posiadają enzymy trawiące składniki mleka jeszcze długo po okresie
| niemowlęcym.

 Nie wiem co rozumiesz przez "długo", ale po 5--6 roku życia umiejętność
ta zanika.



Nie sądzę. Pijam regularnie mleko i nie zauważyłem u siebie żadnych objawów
jego utrudnionego trawienia. Za to moja mama zauważyła u siebie problemy z
trawieniem mleka dopiero ok. 40 roku życia.

 Oczywiście, ale tak się dzieje w momencie, kiedy trawisz i laktozę
i kazeinę. Kiedy proces ten jest zaburzony, tak przynajmniej twierdzi
PCRM, efektem jest opisana przeze mnie ucieczka wapnia i minerałów
z organizmu.



Nie ucieczka ale utrudnienie wchłaniania. Po prostu normalny proces
trawienia kazeiny powoduje ułatwienie wchłaniania wapnia a jego zakłócenie
utrudnienie bądź nawet zatrzymanie tego procesu. (Tak mi się wydaje na
podstawie mojej wiedzy o trawieniu.)

 Jeśli w ogóle dopuszczamy karmienie mlekiem innych gatunków, to już
lepiej korzystać z mleka koziego, ponoć ma ono bardziej zbliżony
skład do mleka ludzkiego niż krowie, chociaż oczywiście nadal odbiega
on sporo od najbardziej pożądanych proporcji.



Kozie ma poza tym taką zaletę że jego białko jest przywajalne nawet dla
dzieci które nie tolerują białka mleka krowiego.
No i koza zje (prawie) wszystko.
Tylko trzeba uważać - to nadmierny wypas kóz spowodował wyniszczenie lasów
już w starożytnej Grecji.

 Z tym smalcem, to pierwsze słysze, a mam trochę książek kucharskich,
bo się interesuje, niejako z konieczności ;-), tematem.



Mogę się mylić bo informację tą znalazłem w NEXUSie.

Pozdrawiam,
K.

Tomaszek :

[cytaty powycinane tendencyjnie]

1) Oczywiście narażę się Komuś-tam z Kimś-tam-jeszce,
których Dzieła zdobią Twe półki; trudno.



A, to przepraszam: dotąd było z głowy, ale skoro chcesz z półek, to
już.
Oczywiście, że się naraziłeś:

 Herkulesowi Poirot,

Pytanie: czy potrafisz podać denotacje? A jeżeli nie - czy
oznacza to, że w cytowanym fragmencie nie metafory są
obecne, lecz "aliteracja, onomatopeja, elipsa i tyle"?



Odpowiedź: potrafię. Herkules kręci wąsa i pyta: a jaki to ma związek
z obecnością/nieobecnością metafory u rumczajsa?

Kubusiowi Puchatkowi:

Własnie wybitny logik jest tu zbędny. To był tekst dla
średniowybitnych nielogików ;).



Jak również samym półkom:

których Dzieła _zdobią_[podkr. moje] Twe półki; trudno.



Wprost: definicja ze słownika terminów literackich to dla mnie taki
poziom teoretycznoliteracki jak dla Ciebie albo Jarka moja wiedza z
fizyki. Potrafię policzyć prędkość. Jednostajnie przyśpieszoną. No
więc zaraz zaprezentuję moje zdroworozsądkowe rozumienie
niejednostajnie przyśpieszonej Jarkowi. I Wy się powstrzymujcie od
mądrzenia ;)

[...]

Uff. Polecam więc od siebie: Opial "Zdania, formy
zdaniowe, relacje", Kozłowski "Teoria opakowań", Lindgren
"Dzieci z Bullerbyn". Wszystko bardzo interesujące.



"Dzieci..." cudne. Z książek kucharskich  polecam "Słońce na
talerzu" - pycha!

g.

Zacznę od tyłu. Lody można zrobić samemu-na 1 zółtko, 10g cukru, 100 g
śmietanki co najmniej 30%. To są proporcje. Żółtka ubić z cukrem na
kogiel-mogiel, powoli dodawać śmietankę cały czas ubijając to wszystko
mikserem. Po ubiciu, rozlać do kubków, wstawić do zamrażalnika i czekać aż
się zamrozi. Wychodzą pyszne lody smietankowe. Ale można zrobić np. lody
truskawkowe, jagodowe lub malinowe. Wystarczy dodać trochę zmiksowanych
owoców. Zresztą na stronie Optymalnych z Poznania (chyba)jest przepis na
lody.
Co do chleba, to moim zdaniem, można jeść zwykły chleb, ale oczywiście
uwzględnić węglowodany w nim zawarte. Ale powinien to być chleb na
naturalnym zakwasie bez polepszaczy.
Poczatki bywają trudne, po dwóch dniach można czuć się kiepsko. Polecam
zakup książki kucharskiej i wybieranie potraw z tej książki, takich które
będą bardziej smakować. Po pewnym czasie smak również się zmienia.
Najważniejsze to zachować proporcje między białkiem, tłuszczem i
węglowodanami.

Użytkownik "blackjackets" <blankadd@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:afsrof$1q3a$1@tryton.plocman.pl...
Kochani,
Czytałam Wasze wypowiedzi w niedzielę i nawet nie myślałam, że napiszę,
ale
jesteśmy już drugi dzień na DO i przeżywam męki. Nie mamy nadwagi,
jesteśmy
zdrowi i postanowiliśmy przejść na tę dietę, żeby być jeszcze zdrowszymi,
szczęśliwszymi itp. Okazuje się, że nie jestem w stanie żyć bez chleba.
Upiekliśmy chleb słonecznikowo-otrębowy (ściągnęłam ze strony Optymalnych
z
Poznania, gdzie zrobił on furorę) i nie mogę na niego patrzeć. Kiedy
dzisiaj
zjadłam dwie kromki, to było mi niedobrze, a dzieci nie chcą go brać do
ust.
Czy to się skończy? Jak to przechodziliście? Jedzenie wydaje mi się jałowe
i
nieciekawe i zmuszam się do tego, żeby je jeść. Czy to normalne? W sobotę
zrobiliśmy galaretę, ale nie mam na nią ochoty. Można zwariować. Marzę o
świeżym chlebie, z chrupiącą skórką i na tym smalec własnej roboty z solą.
Nie mówiąc już o tym, że wczoraj śniły mi się lody. Czy warto się męczyć?
Pozdrawiam,
Blanka




..
Jak zawsze specjaliści komplikują i udziwniają.
Celebrując "leczenie" celiakii zgodnie z ich zaleceniami można sobie życie zamienić w piekło, a normalnego dzieciaka doprowadzić do zaburzeń psychicznych i poczucia małej wartości.
Amerykanie mawiają: trzymaj to prosto!

Przyczyną celiakii są białka zawarte w produktach zbożowych takich jak pszenica i żyto, oraz niektórych innych. Powodują one przesadną odpowiedź immunologiczną i stany zapalne enterocytów. To pozostaje do końca życia. Mniej lub bardziej, nietolerancja glutenu zawsze będzie występować, czasem zmieniają się tylko objawy. Jeżeli ktoś obiecuje gruszki na wierzbie i odczulanie, to jest szarlatanem.
Elementarna logika mówi, że należy te zboża wyeliminować z pożywienia całkowicie. To wszystko. Niepotrzebne są sterty udziwnionych przepisów.

Tutaj zawsze pada pytanie pełne rozpaczy, jak nie chleb, to co jeść w zamian.
Jak to co w zamian? Przecież oprócz pieczywa mamy całą ogromną grupę wartościowych, wręcz niezbędnych do życia, produktów spożywczych. Mięso, ryby, jajka, drób, nabiał, warzywa, ziemniaki, owoce.
Możemy je przyrządzać na wszystkie możliwe sposoby. Zwykłe, nie udziwnione książki kucharskie pełne są przepisów na dania proste a smakowite.
To chleb jest skromnym i taniutkim dodatkiem do całej gamy różnych wartościowych potraw, a nie odwrotnie. Bez żalu można go nie podawać dziecku, tak samo jak nie poimy dzieci kawą czy piwem.
Powszechność występowania celiakii dowodzi, że pieczywo jest produktem szkodliwym i nie ma powodu, żeby się z nietolerancji glutenu leczyć. Tak samo nie leczymy naszej nietolerancji na wilczą jagodę i muchomory, a moglibyśmy.
Wiem, że podręczniki dla rodziców dzieci z celiakią są mętne i doprowadzają do rozpaczy. Dlatego proszę kierować się własnym rozsądkiem. Pisałem w Optymalniku o zapotrzebowaniu dzieci na wartości odżywcze. Rzeczywiście dziecko potrzebuje około 100-150 g węglowodanów na dobę. Mogą one pochodzić z warzyw, owoców, ziemniaków i odrobiny, naprawdę odrobiny pieczywa ryżowego lub kukurydzianego. Z tym, że obecnie, w czasach modyfikacji genetycznych, bezpieczniejsze jest ryżowe. To wszystko. Niepotrzebne są łamańce kulinarne. Należy tylko skrupulatnie eliminować wszystko co zawiera pszenicę, również mannę oraz nie podtrzepywać mąką zup i sosów.
Przecież każda Pani domu potrafi przyrządzić jajecznicę z cebulką i pomidorami, twarożek ze szczypiorkiem czy upiec karkówkę albo schab bez panierki.
To naprawdę jest banalnie proste, jeżeli kierujemy się Formułą 4eS.
Nie dajcie się wepchnąć w pseudoleczenie.
Macie zdrowe dziecko, które może jeść wszystko z wyjątkiem pszenicy i muchomorów. I niech tak pozostanie.
Szerzej o tym temacie będziemy pisać w Optymalniku.
Pozdrawiam
Witold Jarmołowicz
[quote="Joanne"]Jurku, bardzo dziekuje Ci za Twoja odpowiedz, masz bardzo duze doswiadczenie w DO. Martwi mnie troche tak dlugi okres potrzebny do schudniecia. W tym roku koncze 29 lat i nie mam jeszcze dzieci, nie chce zachodzic w ciaze zanim nie osiagne jakiejs przyzwoitej wagi, okolo 70. I ja nie moge czekac 6 lat. Mam nadzieje, ze bedzie to trwalo troche krocej.



Joanne dlatego podawałem że nie każdy organizm jest jednakowy,w dodatku macie wraz z mężem dodatkowy atrybut w postaci waszego mlodego wieku,i braku innych dolegliwości,dlatego jeżeli będziecie stosowali DO bez wyskoków ,to tym prędzej osiągniecie sukces w postaci spadku wagi,ale dobrzebyło by cały czas się czytac to co pisze Kwaśniewski,i uczestniczyc w forum,a na efekty napewno długo nie będziecie czekac.

Mam jednak problem z tym, ze nie wiem jak gotowac, bo jednak omlet bez maki to jednak smazone jaja i nie smakuje mi za bardzo.
Czy sa w necie gdzies przepisy opracowane dla osbo z nadwaga i otylych? Wiekszosc przepisow, ktore mam ma za duzo tluszczu.
I jeszcze co do warzyw, mam po nich straszne wzdecia, od czego na DO juz odwyklam. Jurku czy Ty jesz warzywa, jesli tak to ile?



Jem weglowodany w postaci ziemniaków ok 100gr to jest jeden lub dwa ziemniaki zależy od wielkości,a to daje w/g tabeli 14-15grW
na śniadanie dodaje groszek zielony z 50gr a to daje ok6grW
na kolację jem dwie trzy kanapki z chlebkiem wypiekanym samodzielnie z mąki migdałowej te trzy kromeczki ważą ok 100gr a to daje 10gr W.Chlebek smaruję masłem i obkładam boczkiem pieczonym w postaci rolady kroisz w plastry i okładasz na kanapkę.Ostatni posiłek zjadam ok 20 tej a spac chodzę ok 24,00.Pytasz o warzywa tak niejednokrotnie smarzę jajecznicę na czerwonej papryce ,palce lizac,
A do zup używam wszystkich dostępnych ważyw,oczywiście wszystko wyliczam w /g na dobę,aby nie przekroczyc 50 gr.
Jeżeli nie masz książki kucharskiej Kwaśniewskiego to wyślę Tobie na priva kilka przepisów na omlety.Życzę smacznego i cierpliwości,a na efekty nie będziecie musieli długo czekac i te upragnione ,ale narazie odkładane maleństwo lepiej miec teraz zanim jesteś młoda .
W moim przypadku było to dość typowe.
Ojciec był wojskowym odkąd go pamiętam. I miał dobre oko. Czasem przynosił do domu tetetkę, czyścił ją i pozwalał potrzymać. Później pokazał się w domu pistolet łucznika i czasem razem chodziliśmy do lasu postrzelać do pudełek po zapałkach. A jak byłem sam to stawiałem na parapecie książkę kucharska, przed nią takie modne wówczas sztuczne owoce i waliłem do nich przez dwa pokoje. Tylko nie mogłem go naciągnąć wiec opierałem go lufa o podłogę i łamałem. Sposób był dobry dopóki nie zostały mi dwa palce pod osłona spustu. Skończyło się krwawieniem, wymianą dwóch paznokci i plamą krwi na firance.
W wieku chyba 12 lat pierwszy raz strzelałem z ostrej. Było to 100 m z kałacha leżąc. Ojciec zabrał mnie na strzelanie. Po strzelaniu podszedłem do tarczy i okazało się że wystrzelałem na czwórkę.
W szkole średniej zdarzało się strzelać ale czasu nie było poza tym moja mama zawsze na mnie chuchała i bała się ze krzywda mi się stanie wiec żadne zajęcia strzeleckie nie wchodziły w grę. Miałem kolegę który miał starą slawię i czasem przyjeżdżał do mnie. Szliśmy do lasu, on pił piwo a ja strzelałem. Tylko że z tego karabinka nie szło w nic trafić bo lufa w zamku miała kosmiczny luz. Później wojsko i tutaj zobaczyłem jak nieobliczalny może być AK 47 w rękach bezmózga, który przez swoja głupotę posłał dwa pociski o kilka centymetrów od biodra mojego kolegi w ścianę wartowni. A potem już praca żona i dzieci. Ale ta fascynacja gdzieś się we mnie kołatała. I odżyła na nowo kiedy trafiłem na stronę pitera i przekonałem się że to już cos całkiem innego niż strzelanie ze starej slawi kolegi. Byłem zaskoczony jak daleko to wszystko poszło. No i zacząłem śledzić forum zbierać opinie i pytać kogo się da i gdzie się da. Żona mówi że odbiło mi na stare lata. A cholera wie. Może i odbiło ale ja nie narzekam. Jedyne co mi przeszkadza to brak czasu. Na pistolet mam czas. Wpadnę wieczorem walne sto razy i jestem zadowolony. Niestety karabinek wymaga znacznie więcej czasu. Odkąd mam swoją trzysetkę jeszcze ani razu nie byłem na ZKS-e choć wybieram się co niedziela. 10 m w domu to i owszem ale terenowo strzelałem tylko dwa razy i chyba o dwadzieścia za mało, jak sobie przypomnę jaką mi to sprawiało radość.
Używasz gg !!! JEsteś dzieckiem neostrady !!!:P


haha ja też, umrę!!!!!

siostrze się w pracy nudziło i znalazła:

Egzamin w szkole agentów CIA. Do sali wchodzi student.
Instruktor mowi: - W pokoju obok znajduje sie twoja dziewczyna. Tu masz pistolet. Masz ja zabic w 30 sekund!
Po 30 sekundach student wraca i mowi: - Sorry, nie moglem tego zrobic.
Kolejny student: - W pokoju obok znajduje sie twoja narzeczona. Masz tu pistolet. Rozkaz: zastrzel ja. Czas: 30 sekund - dyktuje instruktor
Mija pól minuty, student wraca, prowadzac za reke narzeczona.
Sorry, nie moglem tego zrobic...
Nastepny student. - W pokoju obok czeka twoja zona.
Masz pistolet. Zabij ja w ciagu 30 sekund! - mówi instruktor.
Student wchodzi do pokoju obok. Slychac kilka strzalów,
A potem niesamowity rumor. Po 20 sekundach, lekko zziajany student
wraca, poprawia ciemne okulary i mówi: - Jakis kretyn wpakowal mi slepaki do pistoletu. Musialem ja zajebać taboretem!

Pewna kobieta wpadła na pomysł żeby kupić mężowi na urodziny zwierzątko. Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki były niestety dla niej za drogie. Zrezygnowana pyta się sprzedawcy:
- Macie tu jakieś tańsze zwierzaki?
- Z tańszych mamy tylko żabę po 50 zł.
- 50 zł za żabę?! Dlaczego tak drogo?
- Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa.. Ona potrafi świetnie robić laskę!
Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynności. Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żonę obudziły dziwne dźwięki dochodzące z kuchni. Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabę przeglądających książkę kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie. Zdumiona kobieta spytała:
- Dlaczego studiujecie książkę kucharską o tej godzinie?
- Jak tylko żaba nauczy się gotować - wypierdalasz!

Pogrzeb - wdowa chowa swego męża. Grabarz pyta:
- Ile lat miał mąż?
- 98.
- A pani ile ma?
- 97.
- To opłaca się pani wracać do domu?

Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu. Kobieta krzyczy przerażona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...
Kobitki miała któraś z was książkę kucharską dla dzieci. Mogę prosić na maila?
i.kempa@wp.pl
a ja ten przepis na kluski lane mam od 7miesiaca i z zoltkiem tez slyszalam ze jeszcze miesiac czekac ja tez podjadam malemu zupki te co robie, a co

Faraonko witaj, czy Mareczek sam siedzi??? boszee jaki on duzy a lapki tez lubi widze

Pala no wlasnie moj w nocy tez nie je, tylko od tak sobie sie budzi, jak dzis bedzie to samo, to jutro kupie melise i zaparze mu slaba na noc, bo dzis to juz bylo przegiecie pierwsza moja taka nocka:)

Fascynacjo a Wiki sie nie dlawi jak widelcem rozdrobnisz?? szyneczke to nozem pokroje drobniutko i chlebek dam do ciumkania i niech sie chlop uczy, skoro inne mamuski daja to znaczy ze mozna ...wiesz o kim mowie zlotko

A ty sie gluptasku nie przejmuj ze nowych rzeczy dla Wiki nie masz, przyjdzie i taki czas ze bedziesz miala prace, wspanialego meza i kupisz jej co bedzie Ci sie podobala, a wystarczy ze ja kochasz masz co jesc dac i w co ubrac:) a propo tej pracy i kupowania to mam tez to samo marzenie odnosnie siebie, ale boje sie ze za 2 lata to bedzie ciezko z praca, skoro uchwalaja takie ustawy, ze ludzie beda sie bali kobiety zatrudnic.

Juto to kisiel robie tylko musze bobofruta kupic nie marchewkowego tylko np jagodowego, bo ponoc dzieci te kisle uwielbiajaa a sa od 5miesi gapa ze mnie, wyczytal to w ksiazce kucharskiej dla dzieci co mam na kompie...na smierc o niej zapomnialam

Fascynacja a ja zla na mlodego nie jestem poprostu zmeczona on wie ze ja sie nie potrafie na niego zloscic:) zabardzo go kocham

Reniuszku fajniutki Twoj synus, o kaszkach Ci dziewczyny napisaly, a ja powiem o owocach i warzywach , ja zaczelam od polowy sloiczka jabluszka, potem marchew, a potem to wszystko po kolei i dopiero jak dalam rozne warzywa to zaczelam zupki, ale nie dawalam po 3-4 lyzeczki tylko pol sloiczka, chyba ze tyle nie chcial. DObra nie wymadrzam sie juzz bo mnie zlinczujecie
piszac ze nie maja ksiazek mialam na mysli starych - bo dzieciom kupuja - ci co przychodza w odwiedziny + dziadkowie.
a oni - nawet ksiazki kucharskiej czy telefonicznej nie maja.
nic - nawet 1 ksiazki!!!!!!!
Nabyłam właśnie na allegro 2 książki kucharskie (Wielka księga kucharska i Naturalna kuchnia wegetariańska) i w ramach dodatku Dzieci nocy Jabłońskiego. Mam nadzieję że dobre
A wspominałaś coś o książce kucharskiej dla dzieci, może trochę przepisów albo może wersja elektroniczna. Wiktoria je tak monotonnie.
Kubuś Puchatek przybiega do prosiaczka i mówi:
- Wiem co się z tobą stanie jak dorośniesz...
- A co, czytałeś mój horoskop?
- Nie, książkę kucharską.

***

Idzie Jasiu i Małgosia przez las. Jasiu wkłada Małgosi rękę do majteczek i mówi:
- Co okresik?
- Nie, biegunka.

***

Idzie ksiądz polną drogą, przechodzi obok skromnego gospodarstwa. Patrzy, a tam chłop coś z desek kleci.
Ksiądz zagaduje:
- Pochwalony drogi parafianinie, nad czymże tak ciężko pracujesz?
- A (*^*^%$, kibel nowy stawiam, bo się stary $*^%*&%(.
- O, mój drogi! A nie mógłbyś tego tak trochę owinąć w bawełnę?
- Co mam owijać w bawełnę? Dechami *^%#$*&$ naokoło i &*($&&+_!

***

Jedzie pani windą, otwierają się drzwi i wpada zamaskowany koleś z bronią i mówi do niej:
- Na ostatnie piętro naciskaj!
Kobieta nacisnęła, na co on dalej:
- Na kolana i rób mi "loda"!
Przerażona kobieta robi, co karze.
Drzwi się otwierają na ostatnim piętrze, on zdejmuje maskę i mówi:
- No i co kochanie, dało się?!

***

Na plaży nudystów atleta podchodzi do pięknej kobiety.
- I co? Podobają Ci się moje muskuły, nie? Jak bomba!
A ona odpowiada:
- No, muskuły jak bomba, tylko lont mały.

***

Pani przedszkolanka pomaga dziecku założyć wysokie, zimowe butki. Szarpie się, męczy, ciągnie...
- No, weszły!
Spocona siedzi na podłodze, dziecko mówi:
- Ale mam buciki odwrotnie...
Pani patrzy, faktycznie! No to je ściągają, mordują się, sapią... Uuuf, zeszły! Wciągają je znowu, sapią, ciągną, ale nie chcą wejść..... Uuuf, weszły!
Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi:
- Ale to nie moje buciki....
Pani niebezpiecznie zwężyły się oczy. Odczekała i znowu szarpie się z butami... Zeszły!
Na to dziecko :
-...bo to są buciki mojego brata ale mama kazała mi je nosić.
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała, aż przestaną jej się trząść, i znowu pomaga dziecku wciągnąć buty. Wciągają, wciągają..... weszły!.
- No dobrze - mówi wykończona pani - a gdzie masz rękawiczki?
- W bucikach.

***

Siostra zakonna zwołała zebranie sióstr z jej zakonu. I mówi:
- wczoraj w naszym zakonie był mężczyzna!
Zakonnice na to:
- uuuuuuuuuuuuu...
A tylko jedna
- hihihi!!!
Siostra mówi znów:
- znalazłam jego bieliznę i prezerwatywę
Wszystkie zakonnice
- uuuuuuuuuuuu...
A tylko jedna
- hihihihihi.....
Siostra kontynuuje:
Ale, jego prezerwatywa była dziurawa!!!
Wszystkie:
- hihihihihi.....
A tylko jedna:
- uuuuuuuu....
1
W gazecie DZIECKO są fajne dodatki: książeczka (FIFI, Ulica Sezamkowa lub Świnka Pepa) i koszulka z długim rękawem z PEPĄ lub zamiast koszulki dla dziecka tunika dla mamy. Można tez kupić z książką kucharską dla dzieciaczków.
1
Nie wiem czy już było ;D

Pani od języka polskiego kazała dzieciom napisać wypracowania na temat nadchodzącej zimy.Oczywiście pierwszy zgłosił się Jaś i opowiada:
- Już liscie spadają z drzew , zimny wiatr hula po łąkach , ptaki odleciały do ciepłych krajów, na jeziorze zamarzł lód...a na lodzie wilki się pier****
Pani:
-Jasiu ŹLE ŹLE !!!!
Jasiu:
- pewnie że źle bo im sie łapy slizgają

Po mszy z kościoła wychodzą dwie staruszki i rozpoczynają rozmowę.
Pierwsza mówi:

- Pani ta dzisiejsza młodzież to taka niewychowana. A jak się ubierają! Co na głowach mają! Z jednej strony czerwone, z drugiej zielone. Straszne!
Na to druga:
- Pani, to jeszcze nic. Wczoraj wieczorem wracam od wnuczki i wchodzę do jednej windy, a do drugiej dwóch młodych chłopców. Jeszcze się drzwi ich windy nie zamknęły a słyszę: jak wykręcisz żarówkę to wezmę do buzi. Pani SZKŁO ŻRĄ, SZKŁO ŻRĄ!!

Pewna kobieta wpadła na pomysł żeby kupić mężowi na urodziny zwierzątko. Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki były niestety dla niej za drogie. Zrezygnowana pyta się sprzedawcy:
- Macie tu jakieś tańsze zwierzaki?
- Z tańszych mamy tylko żabę po 50 zł.
- 50 zł za żabę?! Dlaczego tak drogo?
- Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa... Ona potrafi świetnie robić laskę!
Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynności. Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żonę obudziły dziwne dźwięki dochodzące z kuchni. Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabę przeglądających książkę kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie. Zdumiona kobieta spytała:
- Dlaczego studiujecie książkę kucharską o tej godzinie?
- Jak tylko żaba nauczy się gotować - Ty wypier...asz!
Udało mi się usysematyzować moją listę. Zaznaczam że są to tylko książki fantasy (s/f nie lubię) a oprócz nich mam ochotę przeczytać też inne gatunki. Więc tak:

1- 25 Terry Prattchet "Świat Dysku"
1 Kolor Magii
2 Blask Fantastyczny
3 Równoumagicznienie
4 Mort
5 Czarodzicielstwo
6 Trzy Wiedźmy
7 Piramidy
8 Straż! Straż!
9 Eryk
10 Ruchome Obrazki
11 Kosiarz
12 Wyprawa Czarownic
13 Pomniejsze Bóstwa
14 Panowie i Damy
15 Zbrojni
16 Muzyka Duszy
17 Ciekawe Czasy
18 Maskarada
19 Na Glinianych Nogach
20 Wiedźmikołaj
21 Bogowie, Honor, Ankh-Morpork
22 Ostatni Bohater
23 Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury
24 Kapelusz Pełen Nieba
25 Wolni Ciutludzie
26 - 28 Andrzej Ziemiański "Achaja"
26 Tom 1
27 Tom 2
28 Tom 3
27 Jacek Piekara "Sługa Boży" - przeczytane
28 Jacek Piekara "Młot na Czarownice"
29 Jacek Piekara "Miecz Aniołów"
30 Jarosław Grzędowicz "Księga jesiennych demonów"
31 Maja Lidia Kossakowska "Siewca Wiatru"
32 Andrzej Pilipiuk "2586 kroków"
33 Jacek Piekara & Damian Kucharski "Necrosis. Przebudzenie" - przeczytane
34 Milena Wójtowicz "Podatek"
35 Eugeniusz Dębski "Śmierć Magów z Yara"
36 Romuald Pawlak "Czarem i smokiem. Pogodnik trzeciej kategorii - tom 1"
37 Andrzej Pilipiuk "Dziedziczki"
38 Eugeniusz Dębski "Szklany Szpon"
39 Andrzej Drzewiński & Jacek Inglot "Bohaterowie do wynajęcia"
40 Anna Kańtoch "Miasto w zieleni i błękicie"
41 Dariusz Spychalski "Krzyżacki poker - tom 1"
42 Dariusz Spychalski "Krzyżacki poker - tom 2"
43 Marcin Wroński "Tfu, pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża"
44 Artur Bankiewicz "Gdzie księżniczek brak cnotliwych"
45 Artur Bankowicz "Pogrzeb czarownicy"
46 Artur Bankowicz "Smoczy pazur"
47 Witold Jabłoński "Dzieci nocy"
48 Witold Jabłoński "Metamorfozy"
49 Witold Jabłoński "Uczeń czarnoksiężnika"
50 Witold Jabłoński "Ogród miłości"
51 Ewa Białołęcka "Kamień na szczycie"
52 Ewa Białołęcka "Naznaczeni błękitem"
53 Ewa Białołęcka "Piołun i miód"
54 Anna Brzezińska "Wody głębokie jak niebo" - przeczytane
55 Iwona Surmik "Talizman złotego smoka" t 1
56 Iwona Surmik "Smoczy pakt" t 2
57 Anna Brzezińska "Opowieści z Wilżyńskiej doliny"
58 Maja Lidia Kossakowska "Obrońcy królestwa"
59 Tomasz Piątek "Szczury i rekiny"
60 Wit Szostak "Wichry smoczogór"

Trochę sie tych książeczek zebrało ale pewnie gdyby dobrze poszukać to byłoby ich dużo więcej
1
Wiesz od czego zaczyna się książka kucharska matki? "weź jedno dziecko (może być wyjące) i uwieś sobie u nogi...

w wersji dla zaawansowanych :weź dwójkę dzieci w różnym wieku, jedno uwieś u nogi, drugie nastaw na program "mamo, nudzę się"
Odkopuję temat
Mój wieczór panieński był cudowny Towarzystwo dopisało i to już gwarantowało, że zabawa będzie świetna Wiedziałam, że dziewczyny pod przywództwem mojej świadkowej planują jakieś atrakcje, ale to co się działo przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Zostałam przetestowana jako kandydatka na żonę Miałam zadania do wykonania, za każde w nagrodę dostawałam prezent. I tak: musiałam wypisać wady i zalety przyszłego Męża w porządku alfabetycznym, z zawiązanymi oczami rozpoznać sprzęty gospodarstwa domowego i różne rzeczy do jedzenia, zacerować skarpetkę, założyć dziecku (tzn. lalce ) pieluchę tetrową i pampersa, poskładać koszulę z zawiązanymi rękami (to jak będę zajęta dwójką dzieci ) i wykazać się wiedzą na temat przyszłego Męża (typu: ulubiona potrawa, imię z bierzmowania i kim chciał być w dzieciństwie). Za każdy błąd oczywiście musiałam pić "karniaki" Śmiechu miałyśmy przy tym co nie miara, moja świadkowa prowadziła całość, opatrując każdą konkurencję genialnymi komentarzami Na koniec testów zostałam przywitana chlebem i solą w gronie mężatek przez 2 najbardziej doświadczone mężatki w towarzystwie i pożegnana jako panna przez moją "mamę", w którą to rolę wcieliła się inna koleżanka
Wśród prezentów znalazła się piękna bielizna na noc poślubną, wstążki do wiązania męża, kilka drobiazgów "domowych", zestaw do robienia mężowi lodów (takich w zamrażarce ), karnet na relaksujący masaż twarzy u kosmetyczki, książkę kucharską i zestaw pierwszej pomocy na noc poślubną (butelka szampana, bita śmietana, sos truskawkowy itd. ), certyfikat idealnej żony i podanie o wyjście na piwo z kumplami (to dla męża ).
Poza tym moja świadkowa przyniosła z przedszkola parę kostiumów i śmiesznych nakryć głowy, więc się przebierałyśmy, koleżanka robiła makijaże na życzenie, siostra przyniosła takie świecące patyczki, więc miałyśmy sporo frajdy
Około północy miałyśmy dołączyć do chłopaków w lokalu, gdzie bawili się na kawalerskim, ale skończyło się na tym, że to oni przyszli do nas. I taka mieszana impreza potrwała już do rana. Większość towarzystwa wróciła do domów około 5-6 rano, a ostatniego gościa pożegnaliśmy o 11:00 I poszliśmy spać
Naprawdę tak nadzwyczajnego wieczoru panieńskiego się nie spodziewałam Bawiłam się wspaniale i myślę, że reszta towarzystwa też To było naprawdę niezapomniane pożegnania stanu panieńskiego
1
a nie porywasz sie z motyką na Słońce



eee to raczej tak dla własnych potrzeb i dziecka, które stwiedziło, że robiłoby sobie samo posiłki MM jakby miało ksiązke kucharską

Za co ja płacę abonament telewizyjny, który program nie włączę to
serwują tylko polityków i brutalny świat. Czy chcę czy nie, cały rok
na siłę indoktrynują mnie polityką.
Włączam „publiczną" jedynkę - „Kawa czy herbata?" - konflikt Sikorski-
Prezydent. W tle jakiś Komorowski, albo Dorn. To samo w

odstawiania publicznych szopek przednoworocznych.
Włączam „publiczną" dwójkę - „Panorama" - polscy żołnierze w
Afganistanie strzelali do dzieci. W tle jakiś Olejniczak, albo Bugaj.
Vide program 1 TVP.
Włączam lokalną trójkę - „Fakty" - prezydent Jeleniej Góry Marek
Obrębalski otworzył lodowisko. Zamknął natomiast część obwodnicy.
Włączam Polsat - „Wydarzenia" - ptasia grypa w Polsce - drób na święta
podrożeje pewnie. W tle jakaś Rokita i Niesiołowski.
Włączam TV4 - „Big Brother..." - małpy w klatce pokazują. W tle jakiś
Schetyna.
Włączam Tele5 - cofnąłem się chyba do ery kamienia łupanego. W tle
jakieś kaczki.
Włączam TVN - „Dzień dobry TVN" - te same znane mordy polityczne.
Włączam TVN Siedem - „Wyścig po kasę". W tle jakiś Palikot.
Włączam TVN 24 - afera generalska, afera w służbie zdrowia,
kontrowersyjne nominacje, afera futbolowa, c.d. afery starachowickiej,
afera byłej posłanki Sawickiej.
Włączam TV TRWAM - Adam i Ewa, znaczy się Lipiński i Malik. W tle
jakieś żebro, znaczy się Ziobro i Cymański. Na deser miss Sobecka.
Włączam AXN - mordobicie, mordobicie i jeszcze raz mordobicie.
Włączam Polsat2 - powtórka z rozrywki, czyli odgrzewane kotlety z
Polsatu.
Włączam Polsat Sport - Polacy dostali w dupę w siatkówkę, Małysz nie
doskoczył.
Włączam EUROSPORT - trzeci raz to samo od tygodnia. Mam tego dosyć!

których nie rozumiem.
Włączam Polonia 1 - gołe cycki na ekranie i onanistów na telefon
naciąganie.
Włączam Zone Club - gotowanie na ekranie, jeden lepszy od drugiego,
nie wspominając o książce kucharskiej. Albo Chuck Norris w fitnes
studio na Total Gym.
Włączam TVP Kultura - czarno-białe filmy komunistyczne.
Włączam Europe! - Hollywood dla snobów.
Włączam Superstację - UFO spaliło samochód Julii Pitery.
Włączam Wedding TV - sport dla bogatych.
Włączam TV Biznes - wzrosły stopy procentowe.
Włączam Cartoon Network - kurcze, przecież nie mam małych dzieci.
Przerzucam na jedynkę - „Szkoda gadać" - Piasecki i Rewiński drą łacha
z minister Kopacz.
W niedzielę na TVN - jakiś Wojewódzki pali głupa i karmi ludzi
chamstwem.
Klikam na TVN24 - te same mordy polityczne, znowu same skandale:
·      Śląsk: wicemarszałek zatrzymany
·      Aresztowano pielęgniarkę testującą szczepionkę na ludziach
·      Były komendant główny policji skazany
·      Pawlak chce pozwać serwis internetowy
·      Krauze może wracać do kraju - pierwszy efekt programu Tuska
·      Spada liczba uczniów próbujących używek
·      Wichura w Beskidach - 2 tys. domów bez prądu
·      „Tusk bawi się w Boga"
·      Fałszywy ksiądz roznoszący opłatki zatrzymany
·      Jedna osoba zmarła przy kiszeniu kapusty
W poniedziałek na TVN w „Teraz my!" - Sekielski i Morozowski
rozbierają jakąś Senyszyn.
Wkurzyłem się i wyrzuciłem telewizor przez okno. Nie będę płacił
abonamentu na dziadów.
socjolog
http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/


Wiesz tyle , ze jednym wchodzi do głowy jak sie tłumaczy , jeżeli
nauczyciel jest leniwy to dziecko się niczego nie nauczy . Po drugie nie
krzycz na mnie . Po za tym jestem w trakcie czytania książek kwantowej
teorii pola , a co do was to uwzięliscie się na mnie , bo zauważyłem , ze
wam tu przeszkadzam . Jakich posótw oczekujecie ode mnie , nie wiem
dziękczynnych ? Czy jakich . To grupa jest po to aby pomagać , a ściślej
biorąc chodziło mi oto jak można zdefiniowac reguły Feynmana . Powtarzam
raz jeszcze i od dziś jestem niemiły - uweźcie się na kimś innym i dajcie
mi spokój bo co posta napisze od razu ryk - "Idź se sam znajdx nam się nie
chce" . Z wyjątkiem pana Marka i pana Pawła to widze że każemu
przeszkadzam . Zegnam ozięble i ciebie również .



Przepraszam, jezeli poczules sie urazony. Masz do tego prawo - chyba
poczulem sie zbyt madry.

Reguly Feynmana:

Podczas obliczen kwantowomechanicznych przy pomocy regul Feynmana zwykle
interesuja nas dwie wielkosci:

pewnego stanu nietrwalego lub przekroj czynny na pewna reakcje. W obu
przypadkach, aby
wyliczyc odpowiednie wielkosci korzystamy z pewnych znanych, bardzo
ogolnych i uniwersalnych
wzorow wyprowadzonych przy pomocy tzw. Zlotej Reguly Fermiego. W obu
wzorach wystepuje wielkosc iM (i to pierwiastek
z -1), pozostale ich elementy to stale lub wielkosci zwiazane z
przestrzenia fazowa (pedy, energie ...).

Reguly Feynmana pozwalaja na obliczenie wlasnie iM. Rysujesz sobie tzw.
diagram Feynmana stosujac sie do pewnych
ogolnych zasad (np. strzalki na diagramie rysujesz zgodnie z osia czasu dla
czastek a przeciwnie dla antyczastek) -
oczywiscie wczesniej musisz bardzo dobrze wiedziec, czy reakcja ktora
rysujesz jest mozliwa, musisz znac oddzialywanie,
ktore jest za nia odpowiedzialne (np. oddzialywanie slabe, oddzialywanie
elektromagnetyczne) i ogolnie musisz bardzo
duzo wiedziec o reakcji.

Teraz wchodza reguly Feynmana - aby wyliczyc iM piszesz "-iM=..." i zamiast
trzech kropek wpisujesz pewne wyrazenia,
ktore znajdziesz w dowolnej "ksiazce kucharskiej" opisujacej reguly
Feynmana. Np. zamiast linii odpowiadajacej elektronowi
w QED wpiszesz  "u", gdzie u bedzie pewna bardzo dobrze zdefiniowana (w
ksiazce kucharskiej) macierza 1X4. Zamiast
wierzcholka wpiszesz ig_{e}gamma^{mu} (zapis TeX-owy) itd. Jak juz
skonczysz przepisywac diagram (trzymajac sie oczywiscie
ksiazki kucharskiej - czyli regul Feynmana) to wszystko poskracasz,
wycalkujesz i wyjdzie Ci szukana wielkosc -iM.

Reguly Feynmana oszczedzaja mnostwo pracy - moglbys cala reakcje liczyc "na
piechote" z np. Lagranzjanow ale zamiast
dwoch - trzech godzin pracowalbys pare miesiecy i doszedlbys do tego samego.

Reguly Feynmana pozwalaja obliczac przekroje czynne i stale rozpadu nawet
bez szczegolowej znajomosci teorii pola. Z drugiej
strony, technika diagramow Feynmana jest tak skuteczna i elegancka, ze
wiele ksiazek z QFT (a na pewno wszystkie ksiazki z tej
dziedziny dla poczatkujacych) uzywaja tej techniki do "zdefiniowania"
teorii pola. Pozwole sobie jeszcze powiedziec, ze takie
podejscie moze prowadzic do pozniejszych problemow, gdyz reguly Feynmana
nie sa poprawne zawsze i wszedzie.

Jeszcze raz powiem, ze nie chcialem Cie urazic ani zniechecic do zadawania
pytan. Szczegolnie nie powinienes brac
sobie do serca moich uwag i interpretowac ich jako ogolna niechec do
siebie, gdyz bardzo rzadko sie odzywam.

Przepraszam i pozdrawiam
Jarek


| Może i sensowna, ale w tym przypadku nic nam do niej. Nie mieszajmy
| rzeczy sensownych z bezsensownymi. A taką jest próba przeliczania
| belferskiego rzemiosła na fabryczne roboczogodziny.

Każdy zawód da się mniej lub bardziej przeliczyć na roboczogodziny. Nie
musi do być dokładna miara, ba, margines może być nawet spory, ale każdy
powinien umieć wyliczyć, czy swoje 100 000 miesięcznie zarabia pracując
w tym miesiący 20, 35 czy 50 godzin.



"Weź goździków z 2 ruble i 30 kopiejek, utłucz w moździerzu..." -- w ten
sposób pisano w starych książkach kucharskich. Można różne rzeczy mierzyć
w różnych dziwnych jednostkach, ale nie zawsze ma to sens.

Każdy inteligentny i wykształcony nauczyciel (a tylko tacy powinni
uczyć) są w stanie podać z grubsza, ile będą sprawdzać klasówki,
czy przygotowywać lekcje. Kluczowe słowo to "z grubsza".



Wcale nie takie kluczowe. Jak można coś określić dokładnie a nie nie
z grubsza, za to innym sposobem, to trzeba wybrać ten inny sposób.

Ten facet, co to przez 6 godzin dziennie grabi liście w parku i dostaje
co miesiąc dwa tysiące, może to sobie przeliczać na godziny. Jak pograbi
sobie 12 godzin dziennie, to mu się dochody podwoją. A trawa pod liściami
będzie jednakowo zielona. Ale z pilotem samolotu komunikacyjnego, który
leci z Bostonu do Londynu, jest inaczej. Nie może na Heathrow powiedzieć
"panowie, ja mam kredyt do spłacenia, lecę dalej do Dubaju". Po takim
locie musi odpocząć przepisową liczbę dni. Nauczycielom bliżej do takiej
organizacji czasu pracy. Przynajmniej powinno im być bliżej.

W mojej obecnej branży (tłumaczenia, wydawnictwa) też nie wiadomo,
ile będzie się pracować na tekstem (korekta rozdziału może zająć
10 minut albo 2 godziny), ale mniej więcej wiadomo, ile trzeba
czasu przeznaczyć w rezerwie.



A mimo to przyjęto, że tłumaczom i redaktorom płaci się od strony.

| Gdzie tam w większości. Większość ludzi ma tak, że wybiera te zawody,
| w których można pracować 'od do'.
Trudno jest policzyć samą pracę. Nauczyciel, bankier czy lekarz też
pracuje "od-do", ale poza tym robi wiele innych rzeczy. I właśnie
o te "inne rzeczy" chodzi.



Lepiej jest powiedzieć, że matematyk w gimnazjum może uczyć powiedzmy
sześć klas. Albo odpowiednio mniej, jeśli ma tam dzieci wyjątkowo
zdolne (lub zdolne inaczej). Typowy operator grabi będzie oczywiście
piętnował na pręgierzu, że za godzinę lekcyjną (albo za godzinę w kokpicie
airbusa) wychodzą jakieś podejrzanie wysokie stawki. Ale to już jego
problem.

No i właśnie piję do tego, że nauczyciele nie tyle "zarabiają za mało",
co pracują w źle zorganizowanych warunkach.



A wie Pan, że też bym się napił. Wielkim problemem (nie tylko nauczycieli)
jest to, że za organizacje pracy zabieraja się tacy, którzy potrafią
tylko złotówki na dupogodziny przeliczać.

| Nie znam Pańskich niewypowiedzianych myśli, więc trudno się ode mnie
| czegoś na ich temat dowiedzieć. Ogólnie tylko powiem, że to co
| powyżej, zabrzmiało mi jak jakaś teza z rewolucyjnego konserwatyzmu.

A to faktycznie, mogłem wywołać mylne wrażenie. Choćby dlatego, że nie
jestem konserwatystą. Pisząc powyższe słowa miałem na myśli przede
wszystkim to, że należy dokonywać stopniowych zmian w samej organizacji
pracy, a nie na poziomie płac, gdyż to będzie rodzić wyłącznie
patologie.



Wtedy pojawia się następny problem. Jak się pracę zorganizuje w ten sposób,
że odpowiadać będzie ona ludziom komperentnym, to przestanie ona być
odpowiednia dla ludzie o mentalności grabarzy liści. A tacy są wszędzie.
W szkołach również. A żeby przyszli inni, to trzeba im od razu zapłacić.
Więcej zapłacić.

Hmmm... Czysta skrobia to np. mąka ziemniaczana. Zwykła mąka nie
przypomina
mi jej swoimi właściwościami ale mogę się mylić.



  Proporcje skrobii w mąkach oczyszczonych do innych składników są
na tyle przeważające na rzecz tej pierwszej, że sformułowanie "czysta
skrobia" jest pewnym przybliżeniem. De facto nawet w mące ziemniaczanej
nie znajduje się tylko skrobia.

Oczywiście. (Ale bez przesady).
Z tego co wiem to podobnie jest z cukrem. (Chociaż lepszy jest trzcinowy
ale
ten za to jest bardzo drogi.)



  Cukier, nawet nieoczyszczony (zasadniczo bez znaczenia z buraków czy
z trzciny), jest niezbilansowanym składnikiem diety. Ludzie mają jakąś
dziwną tendencję do robienia wyciągów i ekstraktów z tego, co powinno
się spożywać w całości...

To nie jest do końca tak jak mówisz.



  Kieruję się tym, co udało mi się znaleźć w wielu różnych źródłach.
To nie jest jakieś moje widzimisię, ale opinia lekarzy, badaczy, etc.

Ludzie jako (chyba) jedyne ze zwierząt
posiadają enzymy trawiące składniki mleka jeszcze długo po okresie
niemowlęcym.



  Nie wiem co rozumiesz przez "długo", ale po 5--6 roku życia umiejętność
ta zanika.

"Zlepianie się" białek mleka w "globule". Nie rozumiem tego. W normalnych
warunkach gdy kazeina jest trawiona to zostaje ona najpierw "ścięta"
(koagulacja) i w procesie tym wiąze wapń (w parakazeinian wapnia) - jest
to
pożądany proces, inaczej trawienie zachodzi z problemami.



  Oczywiście, ale tak się dzieje w momencie, kiedy trawisz i laktozę
i kazeinę. Kiedy proces ten jest zaburzony, tak przynajmniej twierdzi
PCRM, efektem jest opisana przeze mnie ucieczka wapnia i minerałów
z organizmu.

Co do składu to masz rację - jest on inny. Dlatego w karmieniu dzieci z
butelki zalecane jest uzupełnianie diety o pewne rodzaje tłuszczu i kwasów
tłuszczowych.



  Jeśli w ogóle dopuszczamy karmienie mlekiem innych gatunków, to już
lepiej korzystać z mleka koziego, ponoć ma ono bardziej zbliżony
skład do mleka ludzkiego niż krowie, chociaż oczywiście nadal odbiega
on sporo od najbardziej pożądanych proporcji. Zresztą przykładowo
mleko ludzkie zawiera 1.5% tłuszczu. Krowie --- 3.2%. Dla porównania,
mleko szczurze ma aż 18% tłuszczu (śmietanka ;-), zaś mleko morsów
zawiera aż 80% tłuszczu --- każde jednak mleko jest przeznaczone
dla innego gatunku i inny też jest rozwój tych gatunków. Na sam już
zdrowy rozsądek korzystanie z mleka innych gatunków jest nieco
niepoważne. Ale tutaj nie tylko chodzi o nasze domniemania, potwierdzają
to także badania.

Generalnie diety dalekiego wschodu są odmienne od tych pochodzenia
europejskiego. Z tego co wiem to tradycyjna kuchnia chińska zaleca
smażenie
na smalcu (a nie na oleju sojowym jak to się wmawia). Chińczycy i
Japończycy
wcale też nie opychają się soją.



  Z tym smalcem, to pierwsze słysze, a mam trochę książek kucharskich,
bo się interesuje, niejako z konieczności ;-), tematem. I oczywiście,
że się nie opychają soją, natomiast spożywają jej więcej niż
ludzie zachodu (tofu, mleko sojowe, miso, tempeh). Poza tym dieta
Chińczyków i Japończyków jest jednak różna. Wprawdzie obie nacje
jedzą także i ryż, ale dieta Japończyków w większym stopniu obfituje
w ryby, skorupiaki morskie itp. Dieta Chińczyków jest bardziej
roślinna, chociaż i tak się to ostatnio zmienia. Japończycy ulegają
amerykanizacji, wzrasta spożycie junk-food i odbija się to widocznie
na ilość zachorowań na serce i innych schorzeń. W Chinach, głównie
w miastach, spożywa się więcej mięsa. Ale w regionach rolniczych,
często jedynym posiłkiem są rośliny. W studium chińskim brane były
pod uwagę zarówno pochodzenie badanych, wiek, używki i inne czynniki.
Polecam książkę Neala Bernarda "Uciec przed chorobą". Ciekawa jest
też seria książek J.Harper, ale nie mogę sobie przypmnieć dokładnego
tytułu (a książek akurat nie mam przy sobie)... coś w stylu: "domowa
apteka", czy "roślinna apteka"... Nie przypomnę sobie teraz...


No w3aśnie. Więc może przestaniesz rzucać niebywale naciąganymi
analogiami z sektą samobójców? Ja też tak umiem. Każdy tak umie. To
naprawdę żadna sztuka.



z calym szacunkiem, wojtku, ale mam juz dosc tlumaczenia, czemu sluzyl ten
przyklad. dowolna  wypowiedz mozna sprowadzic do absurdu, kompletnie
wyrywajac ja z kontekstu. i to wlasnie robisz,

Z ca3ą moją sympatią do stron prezentujących zwariowane teorie spiskowe,
nie są dla mnie wiarygodnym *ród3em informacji.



to bylo  jedno ze zrodel, ktore zaproponowalam. chetnie zapoznalabym sie z
tymi, ktore ty uwazasz za wiarygodne, ale tak sie sklada, ze w zapadlej wsi
new york city wymieniona przez ciebie pozycja nie jest osiagalna, z czego
zapewne zdawales sobie sprawe, mnie do niej odsylajac.

| nie twierdze, ze adid mial racje,

Jednocześnie domagasz się przedstawienia racji drugiej strony.



a ty dalej o kulkach i szescianach. stozki juz dla ciebie za trudne, ze o
bardziej skomplikowanych nie wspomne?

O, a co doprowadzi3o wed3ug Ciebie do wkroczenia si3 ONZ? Nie g3od?



{tu wklejam z innego postu, zeby juz si enie rozdrabniac]

| to wnioski z autopsji, czy z drugiej (scottowej) reki?

   Z książki Kucharskiego, która wysz3a na d3ugo przed filmem.



przypominam raz jeszcze, ze nie mam najmniejszych szans jej dostac w
dajacym sie rozsadnie przewidziec czasie, wiec nie mam rowniez szans podjac

ze t ynie mialbys za zle, gdybym za podstawe swoich wielkich twierdzen nie
do obalenia podawala zrodla, do ktorych nie masz dostepu?

   tu zgoda, jest taki motyw w filmie. ale jednoczesnie nie ma nic na
   temat tego, dlaczego oddzialy somalijczykow tak zawziecie walczyly z
   tymi jankesami?



to na podstawie czego w koncu mam wedlug ciebie weryfikowac jak bylo:
napisow w filmie scotta czy jakiejs powaznej literatury faktu?

   problem z tym filmem polega ne na tym, ze podaje
   chamskie klamstwa

   Jak na przyk3ad?



czlowieku, przeciez pisze, ze NIE.  NIE POLEGA NA TYM. capisco?

   | a somalijczykow?
   | Też.

   jak to si ema do twojej policy oddzielania oceny estetycznej od
   'slusznosci ideowej'?
   pytam poznawczo, a nie zaczepnie.

   Ale niezrozumiale - nie wiem, co mam wyjaśnić.



czy twoje odczuwanie wspolczucia dl asomalijczykow przypisujesz temu, ze
film zadzialal na ciebie w warstwie estetycznej, czy w warstwie
'slosznosci' (politycznej, moralnej, jakiej chcesz). ktora podobno w
odniesieniu do filmow odrzucasz? chce po porstu wiedziec, czy uwazasz. ze w
tym punkcie jestes nadal konsekwentny.

   No więc masz kąśliwą uwagę o Waszyngtonie, który "in all its wisdom"
   odmówi3 wsparcia z Gunhsipów.



jak by ciebie wyslali w taki bajzel, tez bys poprzestal na rownei
eleganckich wyrazeniach? nie powiesz mi, ze w wojsku sie nie klnie.

   Nie. To si3y szybkiego reagowania, dziś są w Somalii, jutro w
   Kubala-Mumbala. Przed każdym przerzutem mają studiować "How to speak
   Kubala-Mumbalan"?



nikt nie mowi o studiowaniu, tylko  o nauce paru zupelnie podstawowych
zwrotow. chcesz powiedziec, ze jak taki zolnierz laduje w kubala-mumbala i
potrzebuje wody pitnej, to mowi do tubylcow po angielsku 'waaa-ter' powoli
i wyraznie tak dlugo, az umrze z pragnienia, a oni z nudow?

   | Czy Ridley Scott kręci swoje filmy w obozach koncentracyjnych?

   dobrze wiesz, ze nie o to mi chodzilo.

   Ale w takim razie o co? To w3aśnie przyk3ad Twoich naciąganych analogii.



patrz pierwsze dwie linijki mojej odpowiedzi powyzej.

   Nie. Za dobry film.



nikt nie mowi, ze film jest zly! ja uwazam tylko, z ejest ROWNIEZ agitka.
ROWNIEZ. znasz takie slowo?

   Ja wierzę książkom.



wymienilies na razie jedna.

   To w3aśnie przyk3ad Twoich naciąganych analogii. Ty za to chcesz uczyć
   dzieci historii z crazy.antyamerican.propaganda.org?

a znasz takie powiedzenie, ze prawda na ogol lezy po srodku?

wybacz wojtku, ale skoro upierasz sie na mysleniu jednobitowym, to
marnujemy czas. jak dla mnie - this conversation is over.

uklony niskie,

kamila


>